Zamieszanie uderzy w dyrektora

W spokojnym do tej pory chełmskim pogotowiu zamieszanie po konkursach na lekarskie kontrakty. Część doktorów domagała się stawek znacznie wyższych niż stacja gotowa była zapłacić. Ich oferty zostały odrzucone, co skończy się likwidacją dwóch karetek systemowych. Zamieszanie zbiegło się z konkursem na stanowisko dyrektora pogotowia. Związany z PO Tomasz Kazimierczak ma podobno konkurentkę z PSL. I to raczej nie przypadek, że na chwilę przed konkursem Urząd Marszałkowski wysyła mu kontrolę do pogotowia. Czyżby jakiś zgrzyt w koalicji?

W środę (28 lutego) kończą się kontrakty 29 lekarzy, którzy współpracują z chełmską Stacją Ratownictwa Medycznego i jeżdżą w czterech karetkach typu „S”. Tydzień wcześniej dyrekcja chciała rozstrzygnąć konkurs dla lekarzy na kolejny okres. W specyfikacji do zamówienia podała, jakie godzinowe stawki gotowa jest zapłacić doktorom. Na obsadę dwóch karetek do Chełma wpłyneło 14 ofert, z których sześć nie spełniało kryteriów finansowych. Na obsadę karetki w Krasnymstwie wpłynęło siedem ofert, z których trzy zostały odrzucone z powodu zbyt wysokiej stawki zaproponowanej przez lekarzy. W Chełmie doktorzy chcieli ponad 70 zł a w Krasnystawie ponad 65 zł za godzinę dyżuru, czyli około 1600 zł za jeden dyżur. Dwunastoma lekarzami stacja nie jest w stanie zapewnić ciągłej obsady dla karetek systemowych. Dyrektor szybko powtórzył konkurs, którego rozstrzygnięcie odbyło się dwa dni później, 23 lutego. Ale nie wpłyneły żadne nowe oferty. Jeden lekarz rozszerzył swoje usługi na Chełm i Włodawę, a drugi na Krasnystaw.
– Od 2012 roku nie wzrósł nam kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia a koszty utrzymania placówki podniosły się znacznie, dlatego nie jesteśmy w stanie podnieść stawek lekarzom – mówi Tomasz Kazimierczak, dyrektor Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie. – Dlatego poważnie rozważamy przekształcenie karetek systemowych w karetki podstawowe, w których zamiast lekarzy będą jeździć wykwalifikowani ratownicy medyczni.
Dyrektor Kazimierczak uspokaja, że mieszkańcy nie mają żadnych powodów do obaw. Karetka zawsze wyjedzie na wezwanie. W obsadzie karetki nie będzie lekarza. Ale ratownicy z Chełma od dawna niosą pomoc i są doskonale wykwalifikowani. Poza tym od 2021 roku w karetce nie będzie mógł jeździć lekarz bez specjalności z ratownictwa medycznego. A taką specjalizację w tej chwili ma tylko trzech doktorów. Zmiana karetki systemowej na podstawową wymaga zgłoszenia i uzyskania zgody wojewody lubelskiego.
– W tym tygodniu przeanalizujemy grafiki, żeby ustalić, które i ile karetek trzeba będzie przekształcić. Z obecną obsadą prawdopodobnie dwie przestaną jeździć – mówi Kazimieczak.
Ale zamieszanie z doktorami zbiegło się z konkursem na stanowisko dyrektora Stacji. Do 15 lutego kandydaci mogli składać swoje CV a w piątek, 21 lutego, komisja konkursowa przeprowadziła z nimi rozmowy. Oprócz T. Kazimierczaka dokumenty złożył jeden z pracowników pogotowia. To potrzebne było do spełnienia formalności, by w konkursie wzięło udział co najmniej dwóch kandydatów. Ale ku zaskoczeniu pracowników Stacji i zapewne samego dyrektora wpłynęła też trzecia kandydatura. „Finansistki” związanej z PSL. Nazwiska nie sposób dowiedzieć się w Urzędzie Marszałkowskim, ale to, że PSL wystawia swojego kandydata koalicjantowi z PO, może świadczyć o jakimś zgrzycie między partiami w sejmiku województwa. I raczej to nie przypadek, że tuż przed konkursem Urząd Marszałkowski wysyła do pogotowia kontrolę.
Rozstrzygnięcie konkursu na dyrektora ma nastąpić w tym tygodniu. Ciekawe czy zamieszanie z lekarzami, albo wysłana z Urzędu kontrola będzie preteksem do zmiany? Bo do tej pory zarząd województwa dobrze oceniał pracę dyrektora, nagradzając go za dodatni wynik finansowy Stacji, która rozwija się i inwestuje. Bogumił Fura