Zapłaciła 400 000 zł za morskie bujanie

44-latka z Lublina poznała przystojnego „marynarza” z Internetu. Wirtualny przyjaciel tak bardzo zawrócił jej w głowie, że na piękne oczy wysłała oszustowi… 400 tys. zł!


11 września do lubelskiej policji, zgłosiła się pokrzywdzona kobieta i opowiedziała co ją spotkało. Nie jest pierwszą, która dała się w ten sposób nabrać. Wcześniej bardzo popularną metodą oszustów było wyłudzanie pieniędzy na amerykańskiego generała. Teraz – jak wynika z ostatniego przypadku – nieco zmodyfikowali graną przez siebie postać. Tym razem sprawca “urobił” ofiarę podając się za amerykańskiego marynarza z Huston w Teksasie, który – jak to rasowy wilk morski – potrafił opowiadać mrożące krew w żyłach przygody. Tym właśnie zawładnął sercem i umysłem lublinianki.

Cała historia zaczęła się w styczniu 2017 r. Początkowo kontakt odbywał się za pośrednictwem portalu społecznościowego. Z czasem pojawiły się inne komunikatory internetowe i wideorozmowy. Sprawca stopniowo zyskiwał zaufanie kobiety. Po upływie około 2 miesięcy zaczął prosić o pieniądze. Twierdził, że statek, którym płynie, został napadnięty przez piratów. Miało zginąć 7 osób, a on sam musiał wysłać bardzo ważną teczkę ze swoimi dokumentami i pieniędzmi do Wielkiej Brytanii.

Mężczyzna cały czas narzekał na swoją dramatyczną sytuację i prosił o wsparcie. Błagał o pieniądze w różnych kwotach, wymyślając powody: opłacenie podatków, spedycji, agenta, który miał pomóc w odzyskaniu dokumentów, czy też pokrycie kosztów pobytu w Ghanie, gdzie miał zostać okradziony.

– Później kobieta przelała mu na konto pieniądze na pobyt w szpitalu i dalsze leczenie. Oszust chcąc podtrzymać zaufanie mieszkanki Lublina cały czas zapewniał ją o chęci spotkania i zwrotu pieniędzy, co nigdy się nie wydarzyło. Łącznie, w ciągu ponad 2,5 roku, kobieta straciła 400 tys. złotych – informuje komisarz Kamil Gołębiowski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Teraz sprawcy poszukują lubelscy policjanci. – Apelujemy o rozwagę podczas kontaktów z nieznajomymi. Pamiętajmy, że podczas rozmów przez Internet nigdy nie mamy pewności, kto siedzi po drugiej stronie komputera – ostrzegają śledczy. LL