Zapomniane obietnice

Przy sprzedaży w 2004 r. dawnego dworu rodu Węglińskich zapisano warunek o częściowej dostępności parku dla mieszkańców Węglina ze względu na jego walory historyczne. Teraz teren jest ogrodzony. Nawet służby wojewody muszą prosić nowego właściciela o dostęp do budynku użyteczności publicznej, który przylega do parku.
– W pierwszych aktach notarialnych, sporządzonych przy sprzedaży tej nieruchomości był zapis, że park ma być dostępny dla mieszkańców dzielnicy. Były nawet podane godziny. W 2014 roku nowy właściciel dokonał zmiany formy własności. Użytkowanie wieczyste na 99 lat zostało zniesione. Po tym nieruchomość została ogrodzona – mówi Jan  Być, przewodniczący zarządu dzielnicy Węglin Południowy, który w uzgodnieniu z radą dzielnicy zapytał o stanowisko w tej sprawie Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. – Interesujące jest również to, że Wydział Geodezji Urzędu Miasta Lublin sprzedał nieruchomość bez zapewnienia dojazdu do budynku podległego wojewodzie lubelskiemu, który znajduje się w sąsiedztwie parku. Budynek ten spełnia bardzo ważną rolę w przypadku zaistnienia sytuacji kryzysowej. Teraz wojewoda musi prosić właściciela parku o zgodę na wejście ochrony budynku jak i wjazd. Widocznie nie do końca przemyślano sprzedaż tej nieruchomości. Niepokoją nas również usychające drzewa – dodaje Być.

W 2004 roku dawną posiadłość rodu Węglińskich nabył biznesmen z Poniatowej Stanisław Pawłowski. Po drugiej wojnie światowej dwór popadał w ruinę. Dziś jest odbudowany, a właściciel snuje kolejne plany. Ma tu powstać hotel, restauracja, sala konferencyjna, SPA…
Z racji, że dworek podlega ochronie prawnej poprzez wpis do rejestru zabytków, Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał pozwolenie na realizację prac. Stało się to w 2012 roku, kiedy właściciel uzyskał zgodę na adaptację budynku. Zezwolił przy tym na ogrodzenie nieruchomości.
– Trudno, żeby w przypadku Węglina odstąpić od tej zasady, tym bardziej, że brak ogrodzenia powodował postępującą dewastację dworu, stanowiącego miejsce spotkań niepowołanych osób. Niepielęgnowany park służył jako wysypisko śmieci, miejsce wyprowadzania psów i alkoholowych libacji – mówi Dariusz Kopciowski, Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Instytucjonalnie odpowiada on jedynie za kontrolę prac związanych z odbudową, usunięciem samosiewów i pracami pielęgnacyjnymi. Na same plany związane z zarządzaniem mieniem wpływ ma tylko właściciel. Nie udało się nam z nim skontaktować. BCH