Zatrzymali milionowe przemyty

Warte ponad milion złotych papierosy ukryte były w taflach szkła, załadowanych w ciężarówce. Haszysz, wart ponad 5 mln zł, schowano w podłodze osobowego auta. W tym roku to największe udaremnione przemyty wyrobów tytoniowych i narkotyków na granicy w województwie lubelskim.

– Do zdarzenia doszło w sobotę, 20 kwietnia, ale z uwagi na dobro prowadzonego postępowania wcześniejsze upublicznienie informacji nie było możliwe – tłumaczy por. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Narkotyki próbował wywieźć z Polski na Ukrainę obywatel Litwy. Został jednak zatrzymany w Dorohusku, a z auta, którym podróżował, mundurowi wyjęli paczki z 83 kg haszyszu. Wartość rynkowa narkotyków opieka na ponad 5 milionów złotych. – Paczki z haszyszem mężczyzna ukrył w odpowiednio przerobionej podłodze samochodu osobowego.

W tym roku jest to jedno z większych ujawnień narkotyków na granicy w województwie lubelskim. Możliwe było dzięki ścisłej współpracy funkcjonariuszy straży granicznej i służby celno-skarbowej. W szczegółowej rewizji pojazdu mundurowych wspierała Idea, pies służbowy SG szkolony do wykrywania substancji narkotycznych – mówi por. Sienicki.

Dalsze czynności w sprawie prowadzi straż graniczna. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

To nie jedyne rekordowe trafienie na granicy w ostatnim czasie. W Dorohusku celnicy zatrzymali ciężarowego DAF-a, przewożącego ładunek tafli szkła. W taflach ukryte były bowiem papierosy bez polskich znaków akcyzy – aż 96 tysięcy paczek o wartości ponad 1,3 miliona złotych.

– Pojazd został skierowany na prześwietlenie urządzeniem RTG. Obraz, który się wyłonił, skłonił funkcjonariuszy do przeprowadzenia szczegółowej kontroli. I jak się okazało była to słuszna decyzja – mówi kom. Marzena Siemieniuk z Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

Cały towar oraz ciężarówka zostały zabezpieczone jako dowody w sprawie. Kierowca przewożący załadunek został natomiast przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony do domu. Funkcjonariusze uwierzyli, że mężczyzna nie miał nic wspólnego z próbą przemytu – miał jedynie wykonać zlecenie dla firmy na transport tafli szkła. (pc)