Zawsze uśmiechnięty, z super poczuciem humoru

Mirosław Krukowski to czwarty z piłkarzy zespołu juniorów lubelskiego Motoru sprzed 40 lat, którego już z nami nie ma. Zdecydowanie przedwcześnie odeszli także Mirosław Mierzwiński, Grzegorz Zgierski i Mirosław Morawski.


Krukowski zmarł w piątek, 20 marca, po długiej chorobie. Miał 58 lat.

Był wychowankiem Motoru. Podczas studiów występował w AZS Biała Podlaska, zespole prowadzonym przez trenera Henryka Grodeckiego.

W latach 1987 – 1989 występował w łęczyńskim Górniku. Razem z zespołem, prowadzonym przez trenerów Grzegorza Bakalarczyka i Jerzego Dumbala, w 1988 roku wywalczył historyczny awans do drugiej ligi (ówczesna I liga). W premierowym drugoligowym sezonie wystąpił w 18 spotkaniach.

– Mirek „Gruby”, bo taką miał ksywkę w Górniku, był duszą w szatni i na obozach. Zawsze uśmiechnięty, z super poczuciem humoru – wspomina kolegę z drużyny Andrzej Stolarczyk. – Spoczywaj w pokoju – dodaje.

Mariusz Łagodziński, kibic górniczej jedenastki dobrze pamięta występy Krukowskiego.

– Będąc szalikowcem Górnika Łęczna śpiewaliśmy: „Mirosław Krukowski, najlepszym bramkarzem Polski”. Spoczywaj w pokoju Mirku – mówi.

Krukowski, po zakończeniu przygody z Górnikiem, wyjechał grać do Niemiec. Niestety, wracając po jednym ze spotkań samochodem do Polski uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, który na 30 lat przykuł go do łóżka i wózka inwalidzkiego. Zmarł 20 marca.