Zbojkotowali wójta i sesję

Na sesjach w Wyrykach bywało już gorąco, ale to, co działo się na posiedzeniu w piątek (22 lipca) z pewnością przejdzie do historii. Ośmioro radnych, w ramach protestu, opuściło salę obrad. Sprzeciwili się oni decyzji wójta o zwolnieniu dyrektor biblioteki. – Wójt musi szanować władzę uchwałodawczą – mówił inicjator spontanicznego protestu, Bernard Błaszczuk.

Piątkowa sesja w Wyrykach wprawdzie zapowiadała się na tę z gatunku podwyższonego ryzyka, a to za sprawą dwóch kontrowersyjnych uchwał – obniżenia dodatków nauczycielom i rozpatrzenia skargi na wójta, ale nikt nie spodziewał się tego, że radni zbojkotują posiedzenie i wyjdą z sali w trakcie obrad. Stało się to po tym, gdy wójt Andrzej Ćwirta ni stąd, ni zowąd ogłosił, że zwalnia Hannę Czelej ze stanowiska dyrektorki Gminnej Biblioteki Publicznej w Wyrykach. Jego decyzja wzięła się stąd, że dyrektor nie podpisała porozumienia z dyrektor ZS w Wyrykach umożliwiającego dzieciom korzystanie z kuchni i stołówki, które to pomieszczenia znajdują się w budynku biblioteki. Co prawda obecna na sali H. Czelej tłumaczyła, że zwlekała z podpisaniem dokumentu z obawy o możliwe obostrzenia ze strony instytucji, która dofinansowała budowę biblioteki, ale jej argumenty wójta nie przekonały. Dlatego, gdy przewodniczący ogłosił przerwę w obradach, radni z komisji oświaty z Bernardem Błaszczukiem na czele poszli za wójtem do jego gabinetu, by przekonać go, by dyrektorki nie zwalniał. W tzw. międzyczasie H. Czelej podpis swój na porozumieniu złożyła, ale wójtowi to nie wystarczyło i dalej twardo obstawał przy swoim. Gdy po wznowieniu sesji Ćwirta decyzji o zwolnieniu wciąż nie zmienił, głos zabrał Bernard Błaszczuk, który zaapelował do swoich koleżanek i kolegów z rady, by jego wzorem i na znak protestu przeciwko nieszanowaniu władzy uchwałodawczej przez władzę wykonawczą, zbojkotowali sesję. Za B. Błaszczukiem salę obrad opuściło jeszcze siedmioro radnych i przewodniczący, Piotr Horszczaruk musiał zakończyć posiedzenie przed zrealizowaniem całego porządku obrad. – Dzień przed sesją, przez kilka godzin komisja oświaty zastanawiała się nad tym, by wypracować odpowiednią formę współpracy pomiędzy szkołą, a biblioteką – mówi Błaszczuk.

– Takie stanowisko udało się stworzyć i stanęło na tym, że dyrektor biblioteki podpisze je po sesji RG. Tak się oczywiście nie stało, bo wcześniej wójt ogłosił, że zwalnia panią dyrektor. Wola i komisji oświaty, i większości rady była jednak inna, choć władza wykonawcza nie chciała tego dostrzec. Stąd się wziął mój protest. Trzeba bowiem podkreślić, że wola radnych musi być szanowana i respektowana przez wójta. To podstawa demokracji. Opuściłem obrady, bo według mnie w tamtej sytuacji było to jedyne rozwiązanie pozwalające na utrzymanie dobrego wizerunku nie tylko rady, ale i całej gminy – tłumaczy radny.
Inaczej sytuację widzi Ćwirta. – Pani dyrektor od jakiegoś już czasu nie chciała z nami współpracować. Kilkukrotnie organizowałem jej spotkania z dyrektor szkoły, by zawarły porozumienie umożliwiające dzieciom korzystanie z nowego obiektu, ale zawsze dyrektor biblioteki mnożyła problemy. Miarka przebrała się na sesji, choć jeszcze dzień przed obradami pani Czelej zapewniała, że porozumienie podpisze. Zrobiła to dopiero wtedy, gdy ogłosiłem, że odwołuję ją ze stanowiska, a to chyba kolejność zła. Teraz przystąpimy do poszukiwania kandydata na jej miejsce. Pani Czelej wkrótce otrzyma oficjalne odwołanie ze stanowiska z argumentacją, że organ prowadzący stracił do niej, jako dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Wyrykach zaufanie – tłumaczy wójt. Przerwana sesja miała być dokończona w poniedziałek (25 lipca). (bm)