Zdenerwowani „szacunem”

Nie będzie „Szacunu na dzielni”, a jedynie złagodzony napis „Szacunek na mieście”. Neon o takiej treści zawiśnie jeszcze w tym roku na wiadukcie nad Drogą Męczenników Majdanka. Budząca emocje „akcja neonowa” jest pomysłem Szymona Pietrasiewicza z Pracowni Sztuki Zaangażowanej Rewiry.
Na początku pomysł obejmował dwa napisy. Od strony Śródmieścia pojawić się miał napis ,,Szacun na dzielni”, po przeciwnej stronie – „Szacun na mieście”. „Szacun” nie przypadł do gustu radnym dzielnicy Bronowice. Pismo z protestem w tej sprawie do prezydenta Lublina skierowało aż sześciu społeczników. Oburzała ich sama treść napisu, który uważali za budzący pejoratywne konotacje kojarzące się z językiem wulgarnym. Neon, choć już w zmienionej formie, nadal nie wzbudza pozytywnych emocji u niektórych członków rady. – W moim przekonaniu ten napis nie jest najważniejszą inwestycją w dzielnicy. Takie pieniądze mogłyby zostać skierowane na nasze bieżące potrzeby, a tych mamy bardzo dużo – mówi Hubert Obrusiewicz, członek zarządu dzielnicy Bronowice. – Sam wiadukt, na którym zawiśnie napis, wymaga pilniejszego wyremontowania. Poza tym uważam, że może on rozpraszać kierowców – dodaje.

Krytyczne głosy do pierwotnej wersji napisu zgłaszała również rada dzielnicy Kośminek tłumacząc że taki neon znalazłby się niedaleko bocznicy kolejowej, skąd przewożono ludzi do obozu koncentracyjnego na Majdanku. Kontrowersji wokół sprawy nie rozumie sam pomysłodawca. – Chciałem, żeby to był forma pewnego witacza i użyłem zwrotu, który jest po prostu popularny wśród młodzieży zamieszkującej tę dzielnicę. Na pewno nie jest to język wulgarny – wyjaśnia Szymon Pietasiewicz.
Skąd taka lokalizacja? Powodów jest kilka, jednym z nich jest integracja z mieszkańcami dzielnicy, ponieważ w niedalekiej odległości od wiaduktu, przy ulicy 1 Maja znajduje się prowadzony z powodzeniem od kilku lat Punkt Kultury, skupiający młodzież i mieszkańców tzw. Starych Bronowic. Inicjatorem jego powstania był również Szymon Pietrasiewicz. W przestrzeni publicznej Lublina brakuje tego typu neonów. Ponadto jego czcionka nawiązywać ma do klasycznych neonów z lat 60. i 70., których było kiedyś w Lublinie całkiem sporo. Napis rozebranego kina „Kosmos” ocaliły Warsztaty Kultury, ozdabiając nim swoją elewację przy ulicy Popiełuszki. Zabytkowy napis „Społem” ze sklepu przy Lipowej nie miał tyle szczęścia i został po prostu pocięty na części – Spóźniłem się dosłownie o jeden dzień – ubolewa Pietrasiewicz. Święcący neon, który nie jest reklamą czy komercyjnym zleceniem byłby pierwszą tego typu instalacją w Lublinie. I to niemałą. Wysokość liter to około metr, a długość całego napisu – aż czternaście metrów. Ma być widoczny z odległości ponad kilometra. – Kolor jeszcze nie został wybrany, ale zależy nam na jak najlepszej widoczności – dodaje Szymon Pietrasiewicz. Koszt świecącego napisu to 17 tysięcy złotych. Jego wykonanie i montaż zostanie sfinansowany ze środków budżetowych Centrum Kultury w Lublinie. Neon włączałby się razem z oświetleniem ulicznym. (EM.K.)