Zginęli w Niemczech

Mrożący krew w żyłach wypadek na obczyźnie. Auto uderzyło z impetem w drzewo, oplotło się wokół i praktycznie rozerwało na pół. Dwaj mężczyźni zginęli na miejscu, uwięzieni pomiędzy wrakiem a pniem. Dwaj w ciężkim stanie trafili do niemieckich szpitali. Policja niemiecka jest zszokowana – nikt nie wie, co dokładnie się stało.

(16 listopada) Środa, popołudnie. We czterech wracali akurat z pracy w fabryce Volkswagena w Wolfsburgu. Na drodze krajowej B 244, pomiędzy Gross Sisbeck a Querenhorst, auto Polaków skręciło na lewy pas ruchu, zjechało z drogi i roztrzaskało się o drzewo. Siła zderzenia była tak duża, że fiat (od strony pasażera) został rozerwany na dwie części.
Po kilku minutach na miejscu były już służby ratunkowe. Niestety, dla dwóch pasażerów – 40-letniego Grzegorza G. (mieszkaniec Rejowca), który siedział obok kierowcy, i 22-letniego Sylwestra K. (z Rybiego w gm. Rejowiec), siedzącego za nim, pomoc przyszła za późno. Zginęli od razu, przygnieceni między drzewem a częściami rozbitego samochodu. Dwaj pozostali mężczyźni – Krzysztof i Robert (brat Grzegorza) zostali przewiezieni do niemieckich klinik. 45-letni kierowca fiata doznał poważnych obrażeń, śmigłowiec przetransportował go do ­­­szpitala w Wolfenbüttel. 44-latek był uwięziony na tylnym siedzeniu. Strażacy uwolnili go przy pomocy sprzętu hydraulicznego. Karetka przewiozła go do kliniki w Braunschweig.
Jak poinformował nas nadinspektor Sven-Marco Claus, rzecznik policji powiatu Helmstedt i miasta Wolfsburg, życiu mężczyzn nie zagraża niebezpieczeństwo, choć ich stan jest ciężki i nie wiadomo, kiedy opuszczą szpitale.

Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana. Nadinsp. Claus otwarcie przyznaje, że z takim zdarzeniem nie miał do czynienia od dawna – z relacji jadących za Polakami kierowców wynika jasno, że fiat nie poruszał się z nadmierną szybkością. Choć po deszczu, droga nie była też śliska. Decyzją prokuratora auto zostało odholowane i zostanie poddane szczegółowym badaniom, a w poniedziałek (21 listopada) będzie przeprowadzona sekcja zwłok zabitych w wypadku. Na tym etapie śledztwa przypuszcza się, że przyczyną mogła być pęknięta opona w samochodzie.
Mieszkańcy Rejowca są załamani tym, co się stało. Chcąc pomóc rodzinom ofiar wypadku, organizują kwestę. Na razie znajomi sami zbierają i przekazują pieniądze, ale bardzo możliwe, że uda się rozszerzyć akcję i utworzyć konto bankowe na ten cel. Koszty sprowadzenia ciał są bardzo wysokie. Bliscy mężczyzn, którzy pojechali do pracy w Niemczech, są w trudnej sytuacji. Liczy się każda pomoc.
(pc, fot. Policja Wolfsburg)