Złodziej skończył w bagnie

Szedł na piechotę do domu. Idąc, ukradł rower, a gdy droga i tak mu się dłużyła, zwinął samochód. Do domu jednak nie dojechał, bo auto utknęło na błotnistej drodze. Ostatecznie 19-latek z gminy Hańsk do domu dotarł pieszo, ale długo się tym faktem nie nacieszył, bo wkrótce namierzyli go włodawscy kryminalni.

W czwartek (19 kwietnia) tuż przed północą dyżurny włodawskiej komendy otrzymał zgłoszenie o kradzieży samochodu Audi A4, do której doszło w gminie Urszulin. Na miejscu mundurowi znaleźli pozostawiony rower i m.in. dzięki temu wytypowali potencjalnego sprawcę. – Okazał się nim 19-latek z gminy Hańsk – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna piechotą wracał do odległego o ponad 20 kilometrów domu. Żeby przyśpieszyć powrót, w Urszulinie ukradł rower. Po drodze uznał jednak, że podróż będzie jeszcze szybsza, gdy będzie miał do dyspozycji samochód, dlatego jadąc rozglądał się po mijanych posesjach, wypatrując pozostawionych na nich samochodów z kluczykami w stacyjce. Na takie właśnie auto trafił w Andrzejowie.

19-latek wsiadł do samochodu i odjechał, pozostawiając na miejscu uprzednio skradziony rower. W związku z tym, że samochód miał w baku dużo paliwa, złodziej postanowił nim pojeździć, a później ukryć. Podczas terenowej jazdy sprawca ugrzązł na jednej z leśnych dróg, pozostawił auto w lesie i do domu musiał jednak wracać pieszo, gdzie został ujęty. Młody mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał też zarzuty. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności – wyjaśnia pani rzecznik. Pokrzywdzony 29-latek z gminy Urszulin, któremu skradziono auto, oszacował straty na kwotę 4 tys. zł. Policjanci ustalili również właścicielkę roweru, która oszacowała straty na 500 zł. Policjanci odzyskali skradzione mienie, które wróciło do prawowitych właścicieli. (bm)