Zły dom

Zamiast otoczyć miłością i troską skrzywdzone przez los dzieci, małżeństwo z rodziny zastępczej zgotowało im prawdziwe piekło. 41-letnia Małgorzata P. oraz jej 45-letni mąż Witold P. zostali ponownie uznani winnymi znęcania się nad podopiecznymi. Sąd odwoławczy utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok.


Małżonkowie prowadzili rodzinny dom dziecka w Radawcu Małym. Był to dla nich dochodowy biznes, bo na każde powierzone im dziecko dostawali pieniądze. Pozwalało to im prowadzić wygodne życie. Niestety, 12 ich wychowanków przeżywało prawdziwą gehennę. Jak wynika z ustaleń prokuratury, maluchy były traktowane w gospodarstwie jak tania siła robocza.

Były wyzywane, szarpane za uszy, włosy, popychane, uderzano ich głowami o ścianę. Musiały meldować się, kiedy chciały skorzystać z toalety. Nie mogły jeść, kiedy chciały ani bawić się zabawkami. Za karę były zamykane w pomieszkaniu, albo musiały klęczeć z podniesionymi do góry rękami.

Dramat dzieci trwał prawie przez 7 lat. Skończył się, kiedy losem dzieci zainteresowała się kurator sądowa. Wcześniej domem zajmowali się pracownicy lubelskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, którzy być może z braku wiedzy, doświadczenia albo po prostu kompetencji nie potrafili wcześniej dostrzec patologii i przerwać dramat.

Sąd skazał małżonków na 2 lata prac społecznych przez 40 godzin miesięcznie. Zakazał im także prowadzenia działalności związanej z pieczą zastępczą nad dziećmi przez 10 lat. LL