Zmasakrował piłkarza z zimną krwią

To okrutne morderstwo wstrząsnęło całą Polską, a najbardziej środowiskiem kibiców. W Kurowie koło Lublina 36-letni Ukrainiec zaatakował na ulicy 32-letniego Grzegorza, bramkarza drużyny piłkarskiej, który wracał do domu. Ofiara zginęła od serii ciosów nożem. Zabójca ukradł jej pieniądze, a potem próbował uciec do swojego kraju. Tuż przed granicą schwytali go policjanci.


Krwawy dramat rozegrał się około godz. 4 rano, 17 września. Grzegorz wyszedł z baru i wracał do domu. W tym samym lokalu przebywał podejrzany Sergiej V. Ukrainiec później twierdził, że tam pokłócił się z ofiarą i to go miało potem sprowokować do napadu. Według znajomych Grzegorza, którzy wypowiadali się dla „Dziennika Wschodniego”, żadnej awantury nie było.
Kiedy 32-latek wracał do domu, Sergiej V. poszedł za nim. Dopadł go tuż przed blokiem, w którym mieszkał piłkarz. Bandzior nie miał żadnej litości. Zmasakrował mężczyznę nożem, zadając mu całą serię ciosów.
Potem zabrał portfel z pieniędzmi i kartę bankomatową, z której próbował od razu dokonać wypłaty sporej kwoty. Jak ustalili policjanci, mężczyzna od kilkunastu dni przebywał na terenie Kurowa, gdzie pracował w jednym z gospodarstw rolnych. Po zbrodni natychmiast się spakował i wyjechał.
Zabójca w Lublinie wsiadł do autobusu na Ukrainę. Tuż przed granicą w Dorohusku pojazd został zatrzymany i otoczony przez mundurowych. Dzięki błyskawicznemu działaniu śledczych Sergiej nie zdążył uciec.
Mężczyzna miał powiedzieć policjantom, że był już wcześniej karany za zabójstwo w swoim kraju. Ponoć odsiadywał 15 lat za zamordowanie kobiety. Teraz śledczy będą musieli zweryfikować te informacje. 36-latek został aresztowany. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie.
Zabójstwo wstrząsnęło szczególnie kibicami i kolegami z boiska. Zamordowany Grzegorz Kijowski był piłkarzem KS Garbarnia.
– Grzegorz w czasie swojej kariery odnosił kilka razy kontuzję ręki, jednak najcięższą z nich była utrata śledziony w 2011 roku, gdy wpadł na niego inny zawodnik. Mimo przeciwności losu zdecydował się na kontynuowanie przygody z piłką – ostatni mecz rozegrał 11 czerwca 2017 roku w Wąwolnicy – wspominają go koledzy z klubu, którzy w miniony piątek pożegnali go na cmentarzu. W niedzielę natomiast uczcili pamięć swojego bramkarza na boisku, gdzie zagrali mecz z czarnymi opaskami. LL