Znak łez

3 lipca 2019 roku, w święto Najświętszej Maryi Płaczącej, ustanowione w 2014 roku przez Stolicę Apostolską na pamiątkę tzw. cudu lubelskiego, w Lublinie miały miejsce uroczystości związane z 70. rocznicą tego wydarzenia.


Poprzedziły je Dni Maryjne w archikatedrze pod hasłem „Łzy Matki – znak nadziei”, trwające już od 29 czerwca. Do 3 lipca słowo Boże głosił w świątyni ks. dr Wojciech Iwanicki, rektor kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie. Tematami wiodącymi w ciągu tych wyjątkowych dni były: „Matka Płacząca”, „Rozmodlona w Duchu Świętym”, „Nauczycielka i wzór wiary”, „Prowadząca do wolności”, „Zwierciadło sprawiedliwości i prawdy”.

Uroczystą eucharystię na placu Katedralnym 3 lipca poprzedziło nabożeństwo z modlitwą wstawienniczą. Mszy św. pontyfikalnej o godz. 19.00 przewodniczył i słowo Boże głosił ks. bp Marian Rojek, biskup zamojsko-lubaczowski. Potem licznie zgromadzeni wierni przeszli z zapalonymi świecami w procesji różańcowej z obrazem Matki Bożej Katedralnej ulicami: Królewską, Lubartowską, Świętoduską, Krakowskim Przedmieściem, Królewską na plac Katedralny. Uroczystości zakończyły się na placu Katedralnym Apelem Jasnogórskim z aktem zawierzenia Matce Bożej.

Kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, na którym 3 lipca 1949 roku pojawiły się krwawe łzy, powstała w 1927 roku na zamówienie biskupa Leona Fulmana. Twórcą wizerunku o rozmiarach 180 cmx120 cm, był prof. Bolesław Rutkowski, ceniony badacz i konserwator obrazu jasnogórskiego, którego lubelska ikona jest kopią.

Ujrzał ludzi płaczących i krzyczących

W pierwszą niedzielę lipca 1949 roku w lubelskiej katedrze, po południu, ok. godz. 16, modlący się ludzie dostrzegli ciemną kroplę spływającą z prawego oka Matki Bożej. Siostra Stanisława Sadkowska, szarytka, zawiadomiła o tym kościelnego Józefa Wojtowicza, który pobiegł z tą nowiną do wikariusza, ks. Tadeusza Malca. Gdy ten pośpiesznie przybył do kościoła, zobaczył ludzi klęczących i leżących krzyżem, płaczących i krzyczących. Potem dostrzegł ciemne krople spływające po obrazie. Ks. Malec rzucił się na kolana i razem z wiernymi dał się unieść wielkiemu wzruszeniu. Ludzi zbierało się coraz więcej. Na nieszporach był już tłok.

Potem o krwawych łzach Maryi wiedział już cały Lublin, a następnego dnia cała Polska. Tego też dnia bp Piotr Kałwa powołał specjalną komisję do zbadania „cudu łez”. W jej skład weszli: bp Zdzisław Goliński, ks. kanclerz Wojciech Olech, lekarz – dr Zygmunt Dambek, adwokat – Stanisław Kalinowski, konserwator sztuki – Jan Powidzki, malarka – Łucja Bałzukiewicz i chemik – Alojzy Paciorek. Komisja jednak pracowała bardzo krótko i, co najważniejsze, nie wypowiedziała się o przyczynie ukazania się ciemnej cieczy na obrazie. Wkrótce dr Dambek został aresztowany. Trwała wtedy brutalna stalinizacja kraju, o czym przypomniał, witając zgromadzonych na placu Katedralnym wiernych, abp Stanisław Budzik. Przypomniał też, że Maryja, która zawsze jest ze swoim ludem, jest dla nas znakiem miłosierdzia Bożego.

Otwarty atak na PRL

Władze komunistyczne uznały wtedy zdarzenie za otwarty atak na PRL i próbę destabilizacji państwa. W reżimowej prasie: „Trybunie Ludu” i „Słowie Ludu” pisano wówczas, że „cud” został specjalnie zorganizowany przez Kościół. Oskarżano duchowieństwo, że wykorzystuje religię do celów politycznych. Pisano, że kraj czeka na zboże i chleb, a „reakcyjny kler” mąci ludziom w głowach przez co rolnicy porzucają prace na polach i jadą do Lublina. Zakazano sprzedaży biletów kolejowych do Lublina.

Władze zażądały zamknięcia katedry, ale ludzie natychmiast wyłamali drzwi. Świątynię otaczało kilkaset tysięcy pielgrzymów. Kolejki chcących wejść do katedry ciągnęły się na dwa kilometry. Zaczęły się więc ostre represje. Aresztowano m. in.: siostrę Sadkowską, kościelnego, ks. Malca i wielu innych „prowodyrów”, jak ich nazwano. Aresztowanych oskarżono o rozsiewanie fałszywych wiadomości i działanie na szkodę państwa. Zostali uwolnieni dopiero w lipcu 1950 roku po interwencji prymasa Wyszyńskiego i po porozumieniu między Episkopatem a rządem.

Koronacja obrazu

Kult Matki Bożej Płaczącej od 1949 roku wciąż się rozwijał, ale dopiero w lipcu 1981 roku można było spokojnie wyjść w procesji z cudownym obrazem, Uczestniczyło w niej wówczas ok. 30 tys. wiernych. Obraz został wyeksponowany i oświetlony. Ołtarz przygotowano do odprawiania mszy na „wzór jasnogórski” – twarzą do obrazu, a plecami do wiernych. Potem rozpoczęły się przygotowania do koronacji. Zezwolenie wydał św. Jan Paweł II w styczniu 1988 roku. Przypomnijmy, że zwyczaj ozdabiania obrazów kultowych znany był już w średniowieczu. Korony bywały też darami wotywnymi.

Pierwszym takim wotum jest złoty diadem, ofiarowany przez Grzegorza III w 732 roku obrazowi MB w oratorium św. Piotra. Stały zwyczaj koronowania wizerunków maryjnych wprowadził kapucyn Hieronim Paolucci na przełomie XVI i XVII wieku. Jako pierwsze koronowano maryjne wizerunki rzymskie.

Pierwszej koronacji poza Włochami dokonano w Polsce – 8 września 1717 roku biskup chełmiński Krzysztof Antoni Szembek nałożył korony na obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Obrzędu koronacji dokonują też osobiście papieże. Święty Jan Paweł II ukoronował w Polsce 26 wizerunków maryjnych. Prymas Stefan Wyszyński dokonał 42 koronacji – najwięcej spośród wszystkich biskupów świata. W Polsce od 1717 roku ukoronowano ponad 200 wizerunków Matki Bożej.

Lubelska uroczystość koronacji MB Płaczącej odbyła się w niedzielę 26 czerwca 1988 roku. Po mszy św. o godz. 7.00 cudowny obraz przeniesiono uroczyście na Majdanek, zatrzymując się po drodze przy kościele św. Michała i przy kościele św. Maksymiliana Kolbe. Gospodarzem uroczystości koronacyjnej był zmarły niedawno abp Bolesław Pylak, który był zresztą naocznym świadkiem krwawych łez Maryi. Koronacji dokonał ks. prymas Józef Glemp.

Kilka cudów krwawych łez

„Cud łez” jest chyba najbardziej przejmującym znakiem, poprzez, który Maryja chce wyrazić swą troskę i przekazać swoje orędzie. Jest to szczególny znak dobroci i Opatrzności, a przede wszystkim pokrzepienie w wierze. Pierwszy cud zdarzył się w Lublinie w XVII wieku. Krwawe łzy płynęły z oczu Matki Bożej Dobrej Rady w kościele Świętego Ducha, a w następnym wieku, 9 maja 1727 roku podczas obrad Trybunału zauważono łzy na krucyfiksie wiszącym w korytarzu budynku trybunalskiego. Krucyfiks, zwany odtąd „Krzyżem Trybunalskim” przeniesiono do kolegiaty Świętego Michała, a w 1832 roku – do katedry, którą został w tamtym roku kościół pw. Świętego Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.

Kult Matki Bożej Płaczącej, jak wykazały tegoroczne uroczystości, trwa i z roku na rok wzrasta, a wydarzenia sprzed 70 lat doskonale przybliża wydana ostatnio we współpracy z lubelskim oddziałem IPN, przez Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” nowa publikacja pod tytułem: „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. Autorka – Mariola Błasińska, podzieliła książkę na dwie części. W pierwszej, zatytułowanej: „Perspektywa historyczna”, poruszyła takie zagadnienia, jak: blokada miasta przez wojsko i milicję, akcja propagandowa w mediach, akcja masówek, więc „antycudowy”, aresztowania i represje wobec więźniów.

W drugiej: „Aspekt religijny wydarzenia”, autorka oddała głos świadkom, którzy opisali swoje przeżycia duchowe i omówiła koronację obrazu jako naturalną konsekwencję kultu religijnego. Książkę kończy rozdział pokazujący znaczenie cudu lubelskiego. Całość wzbogacona jest obszernym materiałem fotograficznym. Wydanie książki patronatem honorowym objęli: arcybiskup Stanisław Budzik, metropolita lubelski i prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Elżbieta Kasprzycka