Znak rujnuje handlowców

Mimo że chodnik przed pawilonem na Lipińskiego 17A ma kilka metrów szerokości, nie wolno się na nim zatrzymywać

Ustawiony niedawno przed pawilonem usługowym przy ul. Lipińskiego 17A znak zakazu zatrzymywania się i postoju rujnuje tutejszych handlowców – alarmuje Andrzej Filipowicz, radny dzielnicy Czechów Południowy i apeluje do Zarządu Dróg i Mostów o jego usunięcie.
Potwierdzają to sami przedsiębiorcy. – Od kiedy stanął ten znak, liczba klientów spadła o ponad połowę. Jestem w okresie wypowiadania umów pracownikom, bo biznes w tym miejscu stał się nieopłacalny. Wcześniej mieliśmy ponad czterysta paragonów dziennie, teraz około 160 -180 – mówi nam właścicielka lokalnej garmażerki. Na mniejszy ruch po ustawieniu znaku narzeka również właścicielka pobliskiego saloniku prasowego i kolektury Lotto. Jeszcze kilka dni temu tutejsi handlowcy musieli nie tylko borykać się ze zmniejszeniem liczby klientów, ale również sami nie mogli legalnie podjechać pod swój punkt, by dostarczyć towar. Dopiero w ubiegłym tygodniu ZDiM się nad nimi ulitował i pod zakazem pojawiła się tabliczka „nie dotyczy zaopatrzenia do 15 minut”.

Winny kodeks?

Andrzej Filipowicz w sprawie usunięcia znaku interweniował w Zarządzie Dróg i Mostów. – Ten znak to absurd. Chodnik, na którym zakazano się zatrzymywać, ma kilka metrów szerokości i parkujące tu samochody nie stwarzałyby żadnego niebezpieczeństwa ani nie utrudniały przejścia – mówi. Niczego nie wskórał. – „Oznakowanie spełnia wymagania obowiązujących przepisów Prawa o ruchu drogowym, w szczególności w zakresie zatrzymania pojazdu przy przejściach dla pieszych oraz skrzyżowaniach” – odpisał mu Kazimierz Pidek, szef ZDiM w Lublinie, przypominając, że przepisy zakazują zatrzymywania się w odległości mniejszej niż 10 metrów od przejścia dla pieszych a z taką sytuacją mamy do czynienia przy Lipińskiego 17A.
– To czysta formalność, czy ten znak tam jest, czy go nie ma, bo w tym miejscu zatrzymywać się nie wolno ze względu na bliskość skrzyżowania i przejścia dla pieszych. Znak tylko o tym przypomina – zaznacza Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza. – Wyjątek dotyczy tylko zaopatrzenia pobliskich sklepów.

W centrum kodeks nie obowiązuje?

Filipowicz docieka dlaczego tak restrykcyjnie miasto nie przestrzega kodeksu drogowego w okolicach ratusza, gdzie pozwala się na parkowanie na o wiele węższych chodnikach niż przy Lipińskiego 17A i w pobliżu przejść dla pieszych.
W sprawę zaangażował się też radny miejski Stanisław Brzozowski (PiS). W interpelacji do prezydenta wnosi o kompromis między przepisami prawa a faktycznymi potrzebami mieszkańców. – „W takiej sytuacji sensowne jest wykorzystanie każdego odcinka chodnika w celu wygospodarowania miejsca parkingowego. Zważywszy, że parkowanie jest sprawą priorytetową, godzimy się na traktowanie innych przepisów bardziej liberalnie” – pisze do prezydenta radny, podając za przykład samochodową „obstawę” na ulicach Zielonej, Bajkowskiego czy Świętoduskiej, tuż przy przejściach dla pieszych, a zarazem przy pawilonach usługowych.
BARTŁOMIEJ CHUDY