Znalazł sposób na dominatora

Piotr Budzyński (Automobilklub Lubelski) przerwał serię zwycięstw urzędującego mistrza Polski w klasie SC Cup Łukasza Grzybowskiego, odnosząc, po zaciętej walce, pierwszą w karierze wygraną w Oponeo Mistrzostwach Polski Rallycross. W 2. rundzie sezonu, rozegranej w Toruniu, do rywalizacji o puchary wrócił kraśniczanin Rafał Berdys (A. Rzemieślnik) notując, mimo sporych problemów technicznych, znakomite drugie miejsca w grupie SuperNational i klasie SN 1600. Paweł Hurko (A. Chełmski) zawody na terenie Motoparku Toruń zakończył pechowo w półfinale, końcowo plasując się w swym seicento tuż za pierwszą dziesiątką klasy.


Budzyński, jakby na przekór dotychczasowym założeniom, jak burza przejechał kwalifikacje, wygrywając dwie z nich, co w połączeniu z drugim i piątym miejscem w pozostałych startach dało mu największą zdobycz punktową na tym etapie zawodów. W deszczowych półfinałach Piotr wygrał swój bieg, przy okazji przyzwyczajając się do jazdy w błocie przed decydującą próbą.

Finał okazał się istną loterią: opady zmieniły tor w błotną breję, wymuszając na kierowcach czujną i precyzyjną jazdę. Każda pomyłka kończyła się bowiem wyjazdem w spowalniającą tempo maź, co automatycznie wiązało się ze sporymi stratami czasowymi. Start rozpoczął dla naszego kierowcy się nie najlepiej – od „zgubienia” drugiego biegu. Na szczęście ten sam błąd popełnił Grzybowski, więc rywal lublinianina nie zdołał daleko odjechać.

Przez kolejne trzy okrążenia Budzyński niwelował stratę, a po zjeździe „Grzybka” na Joker Lap objął prowadzenie i cisnął ile sił do mety. Losy finału rozstrzygnęły się na szóstym „kółku”: nasz zawodnik zaliczył JL i utrzymał po wyjeździe pozycję lidera. Ostatnie trzy zakręty Piotr pojechał bardzo asekuracyjnie, pilnując pierwszej rallycrossowej wygranej w cyklu OMPRC.

Sukces w Toruniu przełożył się na awans w klasyfikacji punktowej sezonu 2019, w której kierowca Automobilklubu Lubelskiego jest drugi, tylko o jedno „oczko” ustępując Grzybowskiemu.

Ostatnie miejsca Rafała Berdysa (A. Rzemieślnik) w grupie SN i klasie SN 1600 w pierwszym biegu kwalifikacyjnym bynajmniej nie były efektem spadku formy ubiegłorocznego mistrza Polski. Po pechowym początku sezonu w Słomczynie (defekt skrzyni biegów) kolejne zawody ponownie stały pod znakiem problemów technicznych – tym razem z przednimi hamulcami. Efektem były liczne ratowania się i uślizgi suzuki swifta w początkowej fazie rywalizacji. W kolejnych biegach problem stopniowo diagnozowano, jednak do końca imprezy nie został wyeliminowany.

Berdys przed każdym hamowaniem zmuszony był kilkakrotnie podpompować hamulec, co w połączeniu z i tak ciężkimi warunkami na torze naprawdę było dużym utrudnieniem. Mimo to Rafał z biegu na bieg poprawiał swoją pozycję, ostatecznie zajmując 5. miejsce w kwalifikacjach w grupie i pierwsze w klasie. W półfinale i finale SN pojechał świetnie: był najszybszym Polakiem i ustąpił pola tylko zwycięzcy zawodów – Czechowi Romanowi Castoralowi.

W finale klasy, choć miał chrapkę na wygraną, ponownie był drugi. Przez problemy z hamulcami popełnił błąd, uderzył w auto Jakuba Kowalczyka i zgodnie z zasadami fair play oddał pozycję klubowemu koledze. W klasyfikacji sezonu w grupie SuperNational Berdys zajmuje 7. miejsce, a w klasie SN 1600 jest wiceliderem z 5-punktową stratą do prowadzącego.

O olbrzymim pechu może mówić Paweł Hurko, który po raz kolejny padł ofiarą zaciętej rywalizacji na torze. Początek ścigania może nie przebiegł dokładnie po myśli kierowcy A. Chełmskiego, a też nie dawał powodów do zmartwień: kwalifikacje ukończył na 11. miejscu, w kolejnych biegach plasując się na pozycjach od 9. do 14-ej. Hurko przyznał, że nie mógł dobrze wstrzelić się w rytm jazdy, czasami układ sił po starcie nie pozwalał mu przebić się na dogodną pozycję i osiągnąć lepsze czasy.

Półfinał rozpoczął mocno: po pierwszym zakręcie był trzeci, awansując na premiowane finałem miejsce z ostatniego pola startowego, a gdy kończył pierwsze okrążenie, przed nim był już tylko… Budzyński. Lubelski dublet nie został jednak ustrzelony: Paweł, mimo że starał się podążać śladem Piotra, to w pewnym momencie niefortunnie zjechał na grząską część toru, a wracając na suchą linię, został uderzony przez jednego z jadących za nim kierowców. Efekt – uszkodzone przednie zawieszenie w seicento i niemożność kontynuowania jazdy. Dokładnie z tego samego powodu i również na etapie półfinału niespełna miesiąc wcześniej Hurko zakończył rywalizację w Słomczynie.

Co niektórzy, z poczuciem humoru, doradzali naszemu kierowcy, aby założył kolekcję zniszczonych wahaczy i zwrotnic… Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że do tego zbioru kolejne „okazy” już nie przybędą. Paweł w punktacji SC Cup po dwóch rundach jest siódmy.

Łukasz Głowacki