Zranił ojca, zabił siebie

Wbił ojcu nożyczki w głowę i w ramię, chciał go zabić. Kiedy spanikowani rodzice zamknęli się w pokoju, chwycił za nóż kuchenny i wepchnął go sobie głęboko w szyję. Od trzech lat trwała w sądzie sprawa o znęcanie się nad ojcem i matką. Póki siedział, był spokój, ale jakiś czas temu sąd wydał decyzję o uchyleniu aresztu. Tomasz H. miał nie stanowić juz zagrożenia…

Sceny rodem z horroru rozegrały się w nocy ze środy na czwartek (24-25 sierpnia) w jednym z mieszkań przy ul. Połanieckiej 6. Około północy 61-letni właściciel mieszkania zadzwonił pod numer 112, prosząc o natychmiastową interwencję. Jego 32-letni syn – Tomasz H. – awanturował się. Pijany i agresywny chwycił za nożyczki i próbował zabić ojca. Zamachnął się, ugodził go w bok głowy, ale na szczęście skończyło się na niezbyt głębokiej ranie. Rozjuszony wbił ojcu nożyczki w ramię. Starszy mężczyzna wraz z żoną zdołali pobiec do pokoju i zamknąć się od wewnątrz. Tam czekali na pomoc.
Tomasz H. stał w przedpokoju i krzyczał. W pewnej chwili poszedł po nóż kuchenny, wrócił na miejsce i stanął niedaleko drzwi pokoju, w którym chowali się zrozpaczeni rodzice. Podniósł rękę do góry i z całej siły wbił sobie nóż w tętnicę szyjną. Zza drzwi pokoju słychać było jedynie jego słabnący głos i grzmot ciała padającego na podłogę. Ojciec ostrożnie wyszedł do przedpokoju zobaczyć, co się dzieje. Wszędzie była krew. W tym samym czasie do drzwi zastukała pomoc.
– Akcja reanimacyjna trwała blisko kilkadziesiąt minut. Nie udało się uratować mężczyzny, doszło do masywnego krwotoku – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie.
Niewykluczone, że pobudzony tej nocy agresor był pod wpływem narkotyków. To potwierdzą jednak wyniki sekcji zwłok, która odbędzie się we wtorek (30 sierpnia).
Dwukrotnie ugodzony nożyczkami ojciec trafił na SOR. Po opatrzeniu ran jeszcze tej samej nocy został zwolniony do domu.

Sąd mu zaufał

Najstraszniejsze, że nocna i tragiczna w skutkach awantura nie była pierwszą ani nawet nie dziesiątą w tym mieszkaniu. Od 2013 roku przed Sądem Rejonowym w Chełmie toczy się sprawa o znęcanie się Tomasza H. nad swoimi rodzicami. Udało się udokumentować, że wyrodny syn od 2003 roku terroryzował najbliższych. Bezrobotny, nieuczący się, wiecznie pijany i naćpany wszczynał awantury o wszystko. Nie miał oporów przed rzucaniem się do bicia własnych rodziców. Alkohol i narkotyki wyprały mu mózg. Wyrokiem sądu trafił do aresztu, ale jakiś czas temu został zwolniony. Sędzia uwierzył, że nie zachodzą już żadne przesłanki uzasadniające dalsze trzymanie go za kratkami. H. miał nie stanowić już zagrożenia dla swoich rodziców. Niestety, co szybko zweryfikowało życie, okazało się inaczej. (pc)