Zuchwały Rumun grabieżca

Nawet na osiem lat więzienia sąd może skazać kieszonkowca zza granicy. I nieważne, że łupem złodziejaszka padło „zaledwie” 200 zł. Odpowie za przestępstwo i zuchwałość z nowego paragrafu.

Wtorek, 29 grudnia, około godz. 17, ul. Jedność w Chełmie. Kobieta szła spokojnie, gdy nagle podbiegł do niej nieznajomy mężczyzna, wyrwał jej z ręki torebkę i uciekł z łupem.

– Kobieta straciła telefon komórkowy, okulary, klucze, dokumenty i pieniądze o łącznej wartości 200 złotych – mówi kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Poszkodowana zgłosiła sprawę policji, a mundurowi już następnego dnia zatrzymali złodziejaszka. Okazał się nim 27-letni obywatel Rumunii, który przyjechał do Chełma w towarzystwie znajomego. Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Przed sądem będzie odpowiadał za tzw. kradzież zuchwałą.

Definicja kradzieży zuchwałej dawno zniknęła z Kodeksu karnego. Na powrót wprowadziła ją niedawno tarcza antykryzysowa 4.0. Powodem miał być wzrost liczby kradzieży w czasie pandemii.

Zwykły rabunek zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 5 (w wypadku mniejszej wagi sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo aresztu). Kradzież zuchwała zagrożona jest karą więzienia do 8 lat. Jak je rozróżnić? Liczy się zachowanie i sposób postępowania złodzieja, a nie wartość skradzionych rzeczy (ustawodawca mówi o kradzieży zuchwałej tak: „sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem”).

Nieprecyzyjne przepisy budzą spore wątpliwości prawników, bo wychodzi na to, że jeśli sprawca ukradnie z kieszeni czyjegoś płaszcza portfel, w którym jest 50 czy 100 zł, lub z drwiącym uśmiechem batonika w sklepie, to będzie odpowiadał za kradzież zuchwałą, a nie wykroczenie. (pc)