Zważył, zapłacił, zapłakał

– Chciałem być uczciwy – mówi chełmianin i opowiada o tym, jak przywiózł trzysta kilogramów gruzu do punktu selektywnej zbiórki odpadów. Aby go zważyć na niewielkiej wadze, kilkanaście razy kursował z synową na plac manewrowy. A na koniec zapłacił za to osiemdziesiąt złotych. – Czy to ma być zachęta, aby ludzie nie wyrzucali śmieci po rowach? Została mi jeszcze przyczepka gruzu i zastanawiam się, co z nią zrobić – mówi nasz Czytelnik.

Gdy chełmscy radni jakiś czas temu dostosowywali miejskie przepisy do ogólnopolskich wymogów dotyczących ujednolicenia systemu selektywnej zbiórki odpadów, burzę wywołał temat limitu śmieci dostarczanych przez mieszkańca danej nieruchomości do punktu selektywnego zbierania odpadów komunalnych (tzw. PSZOK) w ramach wnoszonej opłaty. Radni opozycji grzmieli, że ustanowienie takiego limitu to zamordowanie ducha ustawy śmieciowej. Teraz stosowne uchwały weszły w życie i chełmianie muszą się do nich dostosować. Jeden z naszych Czytelników zawiózł ostatnio gruz do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Jak mówi, nie było to pozytywne doświadczenie.
– Mieliśmy do oddania niecałe trzysta kilogramów gruzu i odpadów pozostałych po remoncie domu – opowiada nasz Czytelnik. – Syn był w pracy, więc przyjechałem do PSZOK przy ulicy Bieławin z synową i półtorarocznym wnuczkiem, którego akurat nie mieliśmy z kim zostawić. Okazało się, że cały gruz trzeba dokładnie zważyć. Do dyspozycji mieliśmy małą wagę, przystosowaną raczej do ważenia ziemniaków, a nie tego typu odpadów. Roześmiałem się na widok tej wagi, ale potem wcale mi do śmiechu nie było. Z synową nosiliśmy ten gruz na wagę. Zrobiliśmy chyba kilkanaście rund na plac manewrowym, zanim zważyliśmy te wszystkie odpady. Przekroczyliśmy limit przekazanych opadów, więc naliczono nam ze tę męczarnię opłatę – osiemdziesiąt złotych. Mam jeszcze do wywiezienia przyczepkę gruzu i zastanawiam się, co zrobić. Chciałem być uczciwy i nie wyrzucać odpadów do rowów, bo wystarczy już tych dzikich wysypisk. Ale czy takie rozwiązanie ma być dobrą zachętą dla mieszkańców, aby nie wyrzucali śmieci byle gdzie?
Pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Chełmie, zdają sobie sprawę z problemu.
– Podjęliśmy już działania, aby tę sytuację poprawić – mówi Andrzej Brudnowski, kierownik Zakładu Oczyszczania Miasta w MPGK Chełm. – Planujemy urządzić nowoczesne stanowisko do ważenia odpadów przywożonych do punktu selektywnej zbiórki. Na naszym placu manewrowym stanie samochodowa waga najazdowa i ważone przez nią odpady będą trafiały od razu do kontenera. Nie trzeba będzie ich przenosić. Nad obsługą czuwać będzie pracownik, zresztą obecnie też czuwa. Na razie musimy uzyskać pozwolenie na budowę, bo waga musi być usytuowana na specjalnym fundamencie. Jesteśmy w trakcie realizacji tych formalności. Waga, za pomocą której obecnie ważone są odpady w punkcie selektywnej zbiórki wykorzystywana jest tylko doraźnie. A naliczanie opłat za przekroczenie limitu dostarczanych odpadów odbywa się na podstawie ustalonego cennika, dostępnego na naszej stronie internetowej. (mo)