Związek z rozsądku

Chełmski szpital rozważa podobno współpracę ze spółką Ado-Med Kliniki, która prowadzi w budynku lecznicy prywatny oddział kardiologii inwazyjnej. Prywatnej firmie zależy na wejściu do sieci szpitali i pewnym finansowaniu. A co zyska szpital? Poprzedni dyrektorzy chcieli się firmy pozbyć.


Po ogłoszeniu nowej sieci szpitali okazało się, że Ado-Med Kliniki, która prowadzi w Chełmie pracownię hemodynamiki, nie może wejść do sieci, a co za tym idzie – uzyskać obligatoryjnego finansowania. Kiedy z końcem września br. wygaśnie jej kontrakt, będzie musiała startować w konkursie ogłoszonym przez NFZ. Wynik konkursu i kwota do dyspozycji zawsze jest niewiadomą, dlatego firma rozmawia z chełmskim szpitalem o współpracy. Gdyby do niej doszło, oddział Ado-Med zostałby niejako szpitalnym oddziałem, który także wchodzi do sieci. Dzięki temu miałby pewne finansowanie przez następne cztery lata, bez konieczności startowania w konkursie.
Co miałby zyskać szpital? Nieoficjalnie mówi się, że współpraca ze spółką i wymiana kadry mogłaby podciągnąć wynik finansowy szpitalnego oddziału kardiologii, który teraz jest pod kreską. Lekarze z Ado-Med mogliby też wykonywać operacje i zabiegi na czekającym na utworzenie oddziale chirurgii naczyniowej, do której szpital nie może znaleźć specjalistów. Mogliby także operować w stworzonej niedawno przez szpital nowoczesnej pracowni kardiochirurgii. Być może też jest szansa na renegocjację warunków wynajmu pomieszczeń, by szpital miał jeszcze wyższy wpływ.
Ale z drugiej strony funkcjonowanie prywatnej kardiologii w budynku szpitala od początku było solą w oku dyrektorów. Już poprzednicy Jacka Buczka – Robert Lis i Sławomir Suwalski – starali się coś uszczknąć z ogromnego kontraktu firmy, ale wtedy nie było chęci do współpracy. Szpital musiał obejść się smakiem i niewielkim czynszem za wynajem pomieszczeń. Buczek poszedł jeszcze dalej, bo stworzył i wyposażył pracownię kardiochirurgii, w której można wykonywać te same operacje co na prywatnej hemodynamice. Wystarczy ściągnąć kilku specjalistów i wystartować w konkursie. W mediach dyrekcja szpitala i marszałek województwa zapewniali, że pacjenci nie stracą miejsca, gdzie uzyskają specjalistyczną pomoc kardiologiczną. I nie będą musieli na zabiegi jeździć do Zamościa czy Lublina. (bf)