Zwiewna, surrealistyczna bajecznie kolorowa

Pogoda sprzyjała, a remont w centrum nie przeszkodził, by tegoroczna Noc Kultury 2018, która odbyła się w minioną sobotę z 2 na 3 czerwca pod hasłem „MiastoMomenTy” przeszła do historii Lublina jako sukces. Tysiące lublinian przez kilka nocnych godzin uczestniczyło w dziesiątkach imprez przygotowanych przez organizatorów, czyli Warsztaty Kultury w Lublinie.


Artyści zaangażowani w lubelską imprezę starali się poruszyć wzrok, słuch, ale i węch. Tak było w bramie ku farze na Starym Mieście, gdzie Paweł „Totoro” Adamca i jego studenci przygotowali prawdziwą „bramę zmysłów”. Ściany zewnętrzne zabytkowej architektury wyłożono zielenią – dzięki niej roztaczał się zapach mięty, tymianku, melisy.

Te zmysłowe klimaty były świetnym przygotowaniem do odbioru muzyki w wykonaniu młodych gitarzystów z grupy „B Brothers”. Zespół przykuwał ucho świetną rytmiką, zatrzymywał kolejne dziesiątki uczestników zmierzających powoli na Plac po Farze. Tam z kolei, wśród „ruin” po kościele farnym pw. Św. Michała Archanioła wzbudzały zachwyt kwieciste, wysokie filary, nawiązujące do nieistniejącej już tutaj sakralnej architektury.

Prawdziwą estetyczną przyjemność dawały umieszczone w tym miejscu podświetlane światłem świec makiety kamienic. To odczucie podczas Nocy Kultury pogłębiało się po przekroczeniu Bramy Grodzkiej i przybyciu na plac Zamkowy, bo właśnie tutaj, miedzy godz. 22 a 23, można było obejrzeć premierowy spektakl Leszka Mądzika, reżysera Sceny Plastycznej KUL, pt. „Warstwy” i rozegrany na schodach prowadzących do Zamku Lubelskiego. Kolor, światło, muzyka zahipnotyzowały setki uczestników Nocy, którzy mimo nocnego oglądali najnowszy spektakl lubelskiego reżysera. Biel, czerń, złoto, ale też i czerwień (kolor świetlnego tła), muzyka Pawła Odorowicza zapraszały widzów poprzez doznania estetyczne do wędrówki w głąb własnych refleksji, przeczuć, doznać.

Po spektaklu można było wrócić do rzeczywistości, spacerując po błoniach pod Zamkiem. Tam zlokalizowano królestwo dzieci, na które czekało wiele kolorowych atrakcji. I chociaż głównymi adresatami Nocy Kultury są dorośli, to i oni mogli zanurzyć się w bajkowy i artystyczny świat. Wystarczyło wejść na ul. Podwale, którą wypełniły okrągłe, barwne tarcze-mandale umieszczone nad głowami przechodniów, biało-czarne parasole otoczone zwiewną materią. Klimat surrealizmu, jak ze snu, wprowadzały krawieckie akcesoria o wielkich rozmiarach. Na chodniku rozłożono olbrzymią miarę krawiecką, na wzgórzu prowadzącym ku bazylice oo. Dominikanów z setek barwnych krawatów utworzono kaskadę. Fragment wzgórza ozdobiono dziesiątkami starych maszyn do szycia. Tu właśnie po godz. 23 lublinianie mogli spotkać wędrującego, jak się okazało, wraz nimi prezydenta Krzysztofa Żuka, który z chętnymi pozował do paru fotografii.

W Noc Kultury raz jeden można było w Lublinie na Dziedzińcu Państwowego Archiwum obejrzeć niezwykły film o Mabel Stark – kobiecie, która przez ponad czterdzieści lat trenowała tygrysy. Tam też wyświetlono film o Lublinie z … 1961 r. Po dawce kina znów można było zanurzyć się w barwne Stare Miasto, gdzie za Bramą Rybną umieszczono instalację Jarosława Koziary – nad głowami przechodniów „przepływały” wielkie barwne ryby. Na koniec wycieczki tą właśnie trasą czekało na nas zderzenie z bałkańskim popem. Na palcu Rybnym na rusztowaniu przy jednej z kamienic urządzono scenę, która zdominowali Antikvariniai Kašpirovskio Dantys czyli litewscy muzycy grający zarówno rzewne ballady, jak i utwory psychodeliczne. Nazwa zespołu w tłumaczeniu na polski brzmi „Antyczne Zęby Kashpirovskiego”.

Wymienione atrakcje to była tylko oczywiście część kulturalnych zdarzeń tej nocy. Muzeum na Zamku czy Biblioteka im. H. Łopacińskiego, a także liczni lubelscy artyści i zespoły, także miały swój wkład,

Monika Skarżyńska