Zwinęli auto sołtysowi

Okradziono sołtysa Stulna. Nieustaleni dotąd sprawcy weszli na podwórze i odjechali zaparkowanym tam Citroenem. Auto (nieuszkodzone, z kluczykami w stacyjce i dokumentami) odnalazło się po czterech dniach w Chełmie. Wszystko wskazuje na to, że sprawcami byli przemytnicy papierosów.

Sławomir Skobodziński to sołtys Stulna (gm. Wola Uhruska). Mieszka tuż przy skrzyżowaniu z drogą wojewódzką nr 816. W piątek wieczorem nie było go w domu. Na zamkniętym podwórku stał Citroen Xantia. Spieszył się, więc kluczyki wrzucił do schowka i pojechał do Lublina. Gdy w sobotę wrócił do domu, auta nie było. – Na początku myślałem, że to ojciec pożyczył samochód, ale gdy zaprzeczył, od razu zadzwoniłem na policję – mówi. Pan Sławek podejrzewa, że za kradzieżą stoją przemytnicy, korzy są bardzo aktywni w tamtym rejonie. Na odcinku od Bytynia do Zbereża granica z Ukrainą jest bardzo niedostępna – brakuje dróg, a po tych nielicznych przejadą tylko samochody terenowe bądź ciągniki. Do tego jest mnóstwo krzaków, bagien i podmokłego terenu. Tam też przebiega granica „terenu” dwóch placówek Straży Granicznej – ze Zbereża i Woli Uhruskiej, nie zawsze więc wiadomo, która z nich ma interweniować. Jeśli dodamy do tego bliskość Lasów Sobiborskich, mamy idealną wręcz miejscówkę do przerzucania przez zieloną granicę nie tylko papierosów, ale i ludzi. Przemytnicy są tak zuchwali, że nie boją się przepędzać i straszyć wędkarzy, którym przyszło do głowy łowienie na tym akurat odcinku. Oczywiście pogranicznicy robią, co mogą, by proceder ukrócić, ale zazwyczaj to walka z wiatrakami, bo brakuje im ludzi, a przestępcy są coraz lepiej zorganizowani i wyposażeni.
– W piątek była niedaleko duża akcja – opowiada sołtys. – Być może to właśnie przemytnicy użyli mojego auta albo do przewiezienia towaru, albo do ucieczki przed strażą – dodaje. Wszystko wskazuje na tę drugą wersję, bo samochód nieuszkodzony, z dokumentami i kluczykami odnalazł się w Chełmie. Citroen stał zaparkowany na ul. Wolności. Za jego wycieraczkę ktoś włożył karteczkę z prośbą o przeparkowanie, bo blokuje jakąś furtkę. Gdy apel okazał się nieskuteczny, zapewne autor liściku zawiadomił policję o nieprawidłowo zaparkowanym aucie, w którym policjanci rozpoznali kradzione i przekazali je właścicielowi. Ze środka zginęła jedynie nawigacja. – Najważniejsze, że samochód się znalazł. Dziękuję wszystkim za pomoc i udostępnianie informacji na facebooku – mówi nie kryjąc radości pan Sławek.
– Auto faktycznie zostało odnalezione. Obecnie prowadzimy postępowanie w sprawie krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu, co jest zagrożone karą do 5 lat więzienia – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. (bm)