Zwolnienia przed Sądem Najwyższym

Sąd Najwyższy uchylił niekorzystny dla zwolnionej nauczycielki z Sielca wyrok Sądu Okręgowego w Zamościu. Sprawa będzie powtórnie rozpatrywana. – To potwierdza, że mieliśmy rację – mówi Ewa Suchań, prezes ZNP w Chełmie. – Nie ma już szkoły, więc nie ma strony w sprawie – odpowiada wójt Wiesław Radzięciak.

Uchwała Rady Gminy Leśniowice z 2013 r. likwidowała Szkołę Podstawową w Sielcu. Jej uczniowie teoretycznie mieli kontynuować naukę w podstawówce w Leśniowicach. De facto, SP w Sielcu nadal istniała, tylko zmienił się jej organ prowadzący. Tak, jak w przypadku innych szkół w gminie, nie był nim już samorząd, lecz Leśniowskie Stowarzyszenie Oświatowo-Samorządowe. Nie wszyscy nauczyciele przyjęli nowe warunki pracy i płacy i nie wszyscy zachowali posady. Jedna ze zwolnionych nauczycielek z podstawówki w Sielcu, zaczęła dochodzić swoich praw przed Sądem Rejonowym w Zamościu. Nie dochowała jednak ustawowego terminu do wniesienia odwołania od wypowiedzenia, a sąd uznał, że brak jest podstaw do jego przywrócenia. Powództwo przeciwko Urzędowi Gminy Leśniowice, jako jednostki odpowiadającej za zobowiązania zlikwidowanej szkoły, oddalono.

Oddalono też powództwo przeciwko SP w Sielcu, bo sąd uznał, że zwolnionej nauczycielki nigdy nie wiązał z nią stosunek pracy. Nauczycielka odwołała się od tego wyroku do Sądu Okręgowego w Zamościu. Podzielił on stanowisko sądu pierwszej instancji. Uznał, że nie było przeszkód, aby nauczycielka po otrzymaniu wypowiedzenia zgłosiła swój akces do pracy w szkole stowarzyszeniowej, do której prowadzono nabór. Według sądu nauczycielka „biernie wyczekiwała przez parę miesięcy, nie chcąc kontynuować zatrudnienia na gorszych warunkach, bez objęcia Kartą Nauczyciela”. Kobieta nie dała jednak za wygraną. Korzystając z pomocy prawnej Związku Nauczycielstwa Polskiego w Chełmie złożyła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Nastąpił przełom w sprawie. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Okręgowemu w Zamościu. Argumentował, że wypowiadając zatrudnienie nauczycielce pracodawca zdawał sobie spraw, iż de facto nie dojdzie do likwidacji szkoły a jedynie do przekazania jej stowarzyszeniu. SN uznał, że nauczycielkę wprowadzono w błąd. Według orzekających nie można czynić jej zarzutu, że swoją wiedzę opierała na pisemnym wypowiedzeniu, wedle którego sielecka podstawówka miała zostać zlikwidowana, a nie było w nim słowa o tym, że szkoła przetrwa jako stowarzyszeniowa. Zdaniem SN w sprawie nie rozważono w sposób dostateczny szczególnych okoliczności, które mogły spowodować opóźnienie w wytoczeniu przez nauczycielkę powództwa o przywrócenie do pracy. W uzasadnieniu wyroku SN czytamy, że sąd okręgowy oddalił apelację od wyroku pierwszoinstancyjnego bez badania prawidłowości i zasadności decyzji pracodawcy i bez rozważenia wszystkich zarzutów apelacyjnych. Decyzja SN satysfakcjonuje związkowców.

– Nauczyciele, którzy pracowali w SP w Sielcu i dostali wypowiedzenia, słusznie czuli się oszukani, bo w pierwszej kolejności powinni dostać propozycję pracy w nowo tworzonej placówce – mówi Ewa Suchań, prezes ZNP w Chełmie. – Uważaliśmy, że takie postępowanie nie było zgodne z prawem. Trochę to trwało, ale po niekorzystnych wyrokach sądów w Zamościu, Sąd Najwyższy uznał nasze racje, choć sprawa nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta.
Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, wyraźnie ma już dość komplikacji związanych z oświatą. Dla niego sprawa jest jasna – Szkoły Podstawowej w Sielcu prowadzonej przez gminę już nie ma.
– Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia, ale skoro nie ma szkoły, to nie ma strony w sprawie – mówi Radzięciak.
Reforma gminnej oświaty sprzed czterech laty polegająca na przekazaniu gminnych szkół stowarzyszeniu wywołała spore kontrowersje. Przed wójtem powtórka – w związku z ministerialnymi planami likwidacji gimnazjów na nowo trzeba ustalić siatkę szkół w gminie. To spowoduje kolejne zwolnienia nauczycieli i kolejną falę niezadowolenia. (mo)