Żyłka Robinson Nano Core Spin – test

Na szpulach niemal wszystkich moich kołowrotków jest nawinięta plecionka. Są jednak sytuacje, że skuteczne łowienie wymaga zastosowania żyłki. Tak jest przede wszystkim w okresie zimowym, ale nie tylko, bo tego rodzaju linki wolę też używać przy chodzeniu za kleniem.

Wybierając żyłkę spinningową, kieruję się przede wszystkim dwoma wyznacznikami: jak najmniejszą jej „pamięcią” oraz wytrzymałością przy możliwie najmniejszej średnicy. Jest to dla mnie ważne, bo żyłki używam praktycznie tylko w dwóch sytuacjach. W listopadzie i grudniu, polując na bużańskie szczupaki i sandacze przy ujemnych temperaturach, muszę mieć linkę, która nie tylko poradzi sobie z częstym kontaktem z podwodnymi zawadami, ale często też z ostrymi kawałkami lodu, który skuwa w tym czasie brzegi. Linki Nano Core Spin używam od dobrych kilku lat.

W międzyczasie często eksperymentowałem, ale żadna inna żyłka nie podeszła mi tak bardzo, jak ta od Robinsona. Fakt, że nie jest to tani produkt z dolnej półki, bo za 150-metrową szpulę trzeba zapłacić nawet 30 zł, ale tutaj ekonomii oszukać się nie da – jakość musi kosztować. Ta linka jest dedykowana do połowów spinningowych, więc ma też zmniejszoną rozciągliwość. To bardzo ważny parametr, gdy na końcu zestawu zamontujemy przynęty sandaczowe.

Wiadomo, że przy łowieniu tych drapieżników decyduje szybkość zacięcia oraz jego siła, by haki pewnie wbiły się w twardy kościany pysk często z dużej odległości. Praktycznie zerowy brak „pamięci” pozwala nie tylko na dalekie rzuty, ale też nie powoduje żadnych problemów przy kołowrotku chociażby z plątaniem żyłki, czy zaczepianiem za jego elementy. Parametrem, na który warto zwrócić uwagę, jest kolor linki. Nano Core Spin występuje tylko w jednej wersji – oliwkowoziolonej i muszę przyznać, że dzięki takiemu ubarwieniu linka dobrze maskuje się w wodach Bugu.

Żyłka od Robinsona ma też dobrą wytrzymałość liniową. Używam najgrubszej, o przekroju 0,262 mm, której moc określono maksymalnie na 8,45 kg i wydaje mi się, że nie ma tu przekłamań. Mniejsze średnice tej linki wykorzystuję wiosną i latem, gdy uganiam się za kleniami. Dzięki jej delikatności w ułożeniu i miękkości bez problemów można operować nawet niewielkimi smużakami czy innego rodzaju robalami. (m)