Koniec z kartami

Ci, którzy zapłacili po 500 zł za karty pojazdów wydane w latach 2003 – 2006, mogli składać wnioski o zwrot części tej kwoty tylko do połowy kwietnia br. Po pieniądze zgłosiło się tylko ok. 10 proc. uprawnionych.
Osoby rejestrujące po raz pierwszy samochody sprowadzone z zagranicy w latach 2003 – 2006 musiały płacić po 500 zł za wydanie karty pojazdu. Szybko okazało się jednak, że tak wysoka opłata nie jest zgodna z prawem, a realny koszt wydania dokumentu to 75 zł. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w 2006 roku, ci, którzy przepłacili za wydanie kart mogli starać się o zwrot 425 zł. Prawo dawało im na to 10 lat, bo tyle wynosi okres przedawnienia dla tych roszczeń.
Chętnych, którzy zwracali się do urzędów nie było wielu, również dlatego, że cała procedura odzyskiwania nadpłaconych kwot nie przebiegała automatycznie, ale z reguły kończyła się w sądzie. O sytuację mieszkańców, którzy w powiecie świdnickim przepłacili za wydanie kart, pytał radny Bartłomiej Pejo.
– Chciałbym poznać statystyki wypłat niesłusznie pobranych pieniędzy za wydanie kart. Ile w ogóle takich dokumentów zostało wydanych w latach 2003 – 2006? Ilu mieszkańców starało się o zwrot i ile było odmownych odpowiedzi na ich wnioski, a ile zakończyło się wypłatą pieniędzy? – dopytywał Bartłomiej Pejo.
Wicestarosta świdnicki Waldemar Białowąs tłumaczył, że wnioski od mieszkańców są realizowane na bieżąco.
– W tym przypadku nie ma ani poślizgów ani odmów – tłumaczył.
Szybko okazało się jednak, że odmowy są. Dodatkowo ci mieszkańcy, którzy nie zgłosili się ze swoimi wnioskami do połowy kwietnia, pieniędzy już nie zobaczą, bo roszczenia uległy przedawnieniu.
– W latach 2003 – 2006 w naszym powiecie było wydanych około 2 tys. kart pojazdów. Z tego zwróciło się do nas około 10 proc. osób uprawnionych do zwrotu nadwyżki – mówił Leszek Wytrzyszczewski, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu w świdnickim powiecie. – Obecny zarząd podtrzymał stanowisko podjęte w minionej kadencji. Zgodnie z nim pieniądze wypłacamy tylko wówczas, kiedy nie mamy żadnych wątpliwości.
Przy czym każda osoba zgłaszająca się z wnioskiem o zwrot miała dwie drogi. Pieniądze mogła odzyskać na drodze pozwu cywilnego i w ramach procedury administracyjnej. W przypadku tej pierwszej oprócz nadpłaconej kwoty można się było również starać o zwrot odsetek. Przedstawiciele powiatu tłumaczę, że w sumie z wnioskami o wypłatę zwróciło się do urzędu ok. 200 osób, z czego 150 otrzymało zwrot.
– Sprawa jest skomplikowana, bo przedstawiciele władz państwowych nie przewidzieli automatycznego zwrotu tych pieniędzy – mówi Leszek Wytrzyszczewski. – My takich środków nie mamy, bo w sumie kwota nadpłat to ok. 1 mln zł. (kal)

Komentarze