Milion pasażerów za pięć lat

Za pięć lat świdnickie lotnisko będzie obsługiwało milion pasażerów rocznie – zapowiada Krzysztof Wójtowicz, prezes PLL

Według szacunków władz lotniska port może zacząć na siebie zarabiać za ok. 13 lat. Żeby tak się stało, musi rocznie odprawiać ok. 1,5 mln pasażerów. Do tej pory kolejne lata będzie zamykał stratą finansową. W minionym roku wyniosła ona ok. 25 mln zł. W tym roku utrzyma się najprawdopodobniej na tym samym poziomie. Wśród pytań ze strony radnych nie zabrakło również tematu niedawnego wyjazdu do Izraela.
Miasto Lublin ma pakiet większościowy akcji lotniska, bo ponad 52 proc. Do województwa należy 44 proc. udziałów. 3,3 proc. ma miasto Świdnik. Niewielki procent należy do powiatu świdnickiego. O informację na temat sytuacji ekonomicznej i organizacyjnej w świdnickim porcie wystąpiła grupa radnych z klubu PiS w lubelskiej radzie miasta.
– Z miesiąca na miesiąc mamy już więcej pasażerów niż Bydgoszcz i Łódź. Do Szczecina jeszcze nam trochę brakuje – mówił podczas czwartkowej sesji Krzysztof Wójtowicz, prezes Portu Lotniczego Lublin w Świdniku. – Naszym najbliższym konkurentem jest lotnisko w Rzeszowie, choć mamy do niego jeszcze spory kawałek.

Miliony na obligacje

W pierwszych dwóch latach działalności lotnisko obsłużyło 180 i 190 tys. pasażerów. W kolejnym roku przyrost podróżnych był już znaczny i wynosił 43 proc. W minionym roku liczba pasażerów zwiększyła się również o ok. 42 proc. W sumie w 2016 roku ze świdnickiego lotniska skorzystało blisko 380 tys. pasażerów.
– Na następne lata również prognozujemy wzrost liczby pasażerów, przy czym jesteśmy w stanie zaplanować nasze działania mniej więcej na kolejne pięć lat. Milionowy pasażer w skali roku powinien być około 2022 roku – mówił Krzysztof Wójtowicz.
Szef PLL tłumaczył, że w tej chwili roczne koszty utrzymania lotniska sięgają ponad 40 mln zł., przy czym najwięcej kosztuje obsługa długu, a dokładnie obligacji, z których częściowo została sfinansowana budowa portu. W sumie wyemitowano ich na 180 mln zł. – Port został wybudowany dzięki emisji obligacji i są one teraz, po pierwsze, obsługiwane, a po drugie spłacane. W minionym roku sama spłata przekroczyła ok. 10 mln zł. W tym roku będzie to 16 mln zł. W ciągu trzech kolejnych port będzie przeznaczał na ten cel po ok. 18 mln zł – wymieniał Krzysztof Wójtowicz.
Cały program spłaty obligacji został rozpisany na 15 lat. Sama spłata długu to tylko część kosztów, roczna obsługa obligacji pochłania w tej chwili ok 6 mln zł.
Port zacznie zarabiać. Za 13 lat
Według prognoz lotnisko już w 2020 roku powinno osiągnąć dodatni wskaźnik rentowności. Dwa lata później nasz port lotniczy powinien osiągnąć wskaźnik miliona odprawianych pasażerów rocznie. Na czas, kiedy lotnisko zacznie na siebie samo zarabiać, trzeba będzie jednak poczekać dłużej.
– W okolicy roku 2030 wynik finansowy netto będzie dodatni. Żeby go osiągnąć, lotnisko powinno odprawiać rocznie ok. 1,5 mln pasażerów – tłumaczył Krzysztof Wójtowicz.
W tej chwili jednak port co roku notuje stratę. – W zeszłym roku zanotowaliśmy ok. 25 mln zł straty netto. Podobna była rok wcześniej, najprawdopodobniej taka sama będzie w roku obecnym. Wynika ona z kosztów stałych lotniska, przychodów i obciążenia amortyzacją – wymieniał prezes lotniska.
Strata, którą finansują udziałowcy portu, wywołała poruszenie wśród radnych.
– Port ma 25 milionów strat. Z tego, co zrozumiałem, to według władz portu jest niby normalne. Tylko, że ja dzisiaj niemal na kolanach prosiłem o 20 tys. zł na dokumentację, a tu lekką ręką wykładamy 25 mln zł – mówił radny Piotr Popiel.
– Nie powiedziałem, że to jest normalne. Naszym celem jest doprowadzenie do tego, żeby lotnisko było zyskowne. Żeby się tak stało, musi przekroczyć magiczny pułap 1,5 mln pasażerów. Na to jednak trzeba poczekać, bo nie da się zrobić szybkiego skoku od zera odprawianych pasażerów do 1,5 miliona – odpowiadał Krzysztof Wójtowicz.

Izrael jak bumerang

Jednym z głównych tematów czwartkowej sesji był również wyjazd do Izraela misji gospodarczej. Wzięło w niej udział ok. 120 osób. Za ich wyjazd 1,2 mln zł zapłacił Port Lotniczy Lublin.
– Z jakich funduszy została zapłacona wycieczka do Izraela i czy przy obecnej sytuacji ekonomicznej lotniska port było na nią stać? – pytał Piotr Popiel.
– W jaki sposób została wybrana fundacja, która organizowała ten wyjazd? Dlaczego to zadanie zostało jej powierzone, mimo że powstała zaledwie kilka miesięcy wcześniej? – dopytywał radny Dariusz Jezior.
– W zamierzeniach tej wycieczki było nawiązanie kontaktów biznesowych, co więc z tego wyjazdu wynikło? – chciał się dowiedzieć radny Zbigniew Ławniczak.
Szef lotniska tłumaczył, że to zarząd wyraził zgodę na organizacje misji. – Osoby, które wzięły w niej udział, dobrał port lotniczy we współpracy z miastem i województwem. Pojechaliśmy tam z ofertą biznesową, turystyczną i uczelni wyższych – mówił Krzysztof Wójtowicz. – Celem przedstawicieli portu było pozyskanie połączenia z Izraelem.
Efektem wyjazdu ma być również przygotowywana wizyta w Lublinie przedsiębiorców i przedstawicieli władz samorządowych z Izraela. – Wicemarszałek Knessetu złożył wniosek w parlamencie o utworzenie komisji, która ma zajmować się współpracą między nami a Izraelem. Jest przygotowywana grupa przewodników polskojęzycznych, którzy mają przyjechać do nas i tu na miejscu poznawać walory Lubelszczyzny – wymieniał Krzysztof Wójtowicz.
Izraelscy seniorzy mają również otrzymywać od swojego rządu dotacje na przyjazd do Lublina. Trwają również rozmowy o możliwości kształcenia studentów z Izraela, głównie na Akademii Medycznej i Uniwersytecie Przyrodniczym.
Na razie jednak sprawą misji gospodarczej zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zdaniem tych służb wyjazd był zbyt drogi. (kal)

Ile dla rady nadzorczej?

Radni pytali również o kwoty wynagrodzeń wypłacanych pięcioosobowej radzie nadzorczej, czuwającej nad funkcjonowaniem spółki. Przedstawiciele władz miejskich informowali, że przewodniczący rady (Jacek Sobczak) otrzymuje wynagrodzenie w wysokości jednokrotności średniej pensji w sektorze przedsiębiorstw czyli 4,1 tys. zł brutto. Natomiast członkowie rady (Stanisław Kalinowski, Henryk Smolarz, Waldemar Pawlak, Marek Opielak) dostają 0.75 proc. wynagrodzenia przewodniczącego, czyli blisko 3,1 tys. zł. brutto miesięcznie.

Jakie plany?

Szef lotniska podczas czwartkowej sesji podkreślał, że celem zarządu jest uruchomienie połączenia do Izraela, ale nie tylko.
– Ukraina jest w centrum naszego zainteresowania. Upatrujemy w niej bardzo dużego potencjału i rozmawiamy z liniami o takim połączeniu. Wierzymy, że niedługo uda się je uruchomić. Liczymy, że przyniesie to kolejny skokowy przyrost pasażerów – mówił Krzysztof Wójtowicz.

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMeleksy wyautowane
Następny artykułNazwy tylko patriotyczne?