Minister Macierewicz bez konkretów

W minionym tygodniu otwarto w PZL nowe centrum serwisowe śmigłowców. Uroczystość połączono z przekazaniem trzech kolejnych maszyn dla wojska. Uczestniczył w niej szef MON, ale nowych informacji o kontrowersyjnym przetargu na śmigłowce dla armii do Świdnika nie przywiózł.
W nowym centrum serwisowym ma pracować ok. 100 pracowników. W większości będą to osoby już zatrudnione w zakładzie, choć zarząd PZL zapowiada również zatrudnienie kilkudziesięciu nowych osób do pracy w centrum. Będą to głównie mechanicy. W specjalistycznej hali o powierzchni prawie 4 tys. mkw. mają być wykonywane prace serwisowe i remontowe śmigłowców produkcji PZL-Świdnik. Wśród maszyn, które będą remontowane z centrum, są: Mi-2, Sokoły, Anakondy i SW-4.
– Aż 80 proc. naszych śmigłowców kupowanych jest przez wojsko. Dzięki tej inwestycji będziemy mogli skrócić czas ich obsługi aż o pięć miesięcy – mówił Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters Division, do której należy PZL.
W tej chwili polska armia ma na swoim stanie ok. 160 śmigłowców wyprodukowanych w Świdniku.
– Staramy się jeszcze lepiej niż do tej pory zapewnić ich obsługę – mówił Mieczysław Majewski, prezes PZL-Świdnik.
– Przyjęliśmy na siebie zobowiązanie, aby w przyszłości móc zaspokoić wszelkie wymagania przy użyciu najnowszych technologii – dodawał Mauro Moretti, prezes Leonardo-Finmeccanica.
Na tym jednak nie koniec, bo w poniedziałek uroczystość otwarcia nowego centrum została połączona z przekazaniem polskiej armii trzech śmigłowców ze Świdnika. Przedstawiciele wojska odebrali ostatni z czterech śmigłowców W-3PL Głuszec. W tej chwili na wyposażeniu sił lądowych jest 8 maszyn tego typu. Do armii trafiły również dwie pierwsze Anakondy z pięciu obecnie modernizowanych dla marynarki wojennej RP. W uroczystościach oprócz przedstawicieli polskiego wojska wzięli udział, również parlamentarzyści, samorządowcy i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.
– Dziękuję, że wywiązujecie się tak dobrze z umów. Jestem pod olbrzymim wrażeniem dotychczasowych przedsięwzięć oraz tego przekazania Głuszca i Anakondy. To dla polskich sił zbrojnych bardzo ważna realizacja naszych umów potwierdzająca, że możemy liczyć na Świdnik i liczyć na dobrą współpracę w przyszłości – mówił Antoni Macierewicz.

O przetargu? Niewiele

Przedstawiciele załogi i wielu gości poniedziałkowych uroczystości liczyło, że wizyta szefa Ministerstwa Obrony Narodowej w Świdniku przyniesie nowe wiadomości dotyczące miliardowego przetargu na śmigłowce dla wojska. W minionym roku okazało się, że do ostatniego etapu przeszła tylko oferta złożona przez francuski Airbus Helicopters. Taką decyzję oprotestowały PZL-Świdnik i PZL Mielec, których oferty zostały odrzucone ze względów formalnych. Tuż po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęły się audyty programów zbrojeniowych dla polskiej armii i kontrowersyjnego zamówienia na śmigłowce. Konkretów jednak nie było. Minister Macierewicz na pytanie o unieważnienie postępowania odpowiedział tylko: – Przetarg ma do siebie to, że trwa. Zobaczymy, co będzie – mówił.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że konkretów nie będzie przynajmniej do zakończenia szczytu NATO w Polce. Wydarzenie zostało zaplanowane na 8-9 lipca. W tej chwili nie zakończyły się jeszcze negocjacje offsetowe dotyczące proponowanych przez Airbus Helicopters inwestycji w Polsce.
Na poniedziałkowym spotkaniu w PZL szef MON zapewniał natomiast, że władze krajowe są zainteresowane rozwojem przemysłu lotniczego w Polsce. Ministerstwo ma również przykładać wagę do produktów powstających w kraju.
– Wzmacnianie NATO, naszej obecności w NATO, wzmacnianie polskich sił zbrojnych jest moim i państwa polskiego pierwszym obowiązkiem. Jeśli mamy być bezpieczni, to musimy przede wszystkim posiadać narzędzia, a Świdnik tych narzędzi, skutecznych do obrony Polski, dostarcza – mówił Antoni Macierewicz. (kal)

Komentarze