O pracy na plaży nikt nie marzy

Gmina Leśniowice od miesięcy bezskutecznie poszukuje ratownika, który strzegłby bezpieczeństwa plażowiczów nad zalewem w Horodysku. Brakuje nawet chętnych do zdobycia uprawnień ratowniczych.

 

Zalew „Maczuły” w Horodysku w sezonie letnim przyciągał tłumy turystów. To dzięki unijnej dotacji, w ramach której zmodernizowano otoczenie wokół kąpieliska. Bezpieczeństwa turystów strzegło dwóch ratowników. Najpierw były to osoby zatrudnione przez gminę. Potem urzędnicy musieli posiłkować się ratownikami z WOPR. Od kilku miesięcy na stronie internetowej gminy Leśniowice zamieszczano kolejne ogłoszenia z ofertą pracy. Poszukiwano ratownika wodnego posiadającego aktualne uprawnienia albo chętnego do zdobycia tych uprawnień. Nie było ani jednego chętnego. Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, nie kryje rozczarowania.
– Tak naprawdę szukamy ratownika już od momentu zakończenia ubiegłego sezonu – mówi wójt Radzięciak. – Byliśmy gotowi nawet wyszkolić taką osobę, ale nikt się nie zgłosił. Trudno to zrozumieć.
Urzędnicy szukali odpowiedniej osoby także za pośrednictwem urzędu pracy. Bezskutecznie. W końcu ogłoszenie wycofano. – Ponownie skorzystamy z pomocy WOPR – informuje wójt Radzięciak. – Kąpielisko musi mieć ratownika. (mo)

Komentarze