Skiszeni, ale sprawni

Przedłużają się negocjacje w sprawie przekazania policji działki pod nową siedzibę VI Komisariatu. Miasto i wojewoda deklarują wsparcie inwestycyjne, ale konkretów do tej pory nie poznaliśmy.
Wszelkie rozmowy w tej sprawie prowadzone są przez kierownictwo Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Mamy zapewnienie, że działka usytuowana naprzeciwko obecnego komisariatu jest przewidziana pod budowę nowej siedziby.

Obecnie komisariat mieści się w pawilonie usługowo-mieszkalnym, a więc kompleksie użytkowanym przez mieszkańców i firmy. Na co dzień mierzycie się z problemami zarówno wewnątrz, jak i poza budynkiem, czyli na parkingach i dojazdach.
Przede wszystkim problemem są warunki lokalowe. Mamy za mało pomieszczeń, które są do tego jeszcze niewielkie. Pracujemy w budynku usługowo-mieszkaniowym, w budownictwie starej daty. W środku mamy jedną szatnię dla policjantów prewencji. W dodatku jest to zaadaptowane pomieszczenie po sali odpraw. Komfortu nie mają również pracujący przy czynnościach procesowych. Zdarza się, że kilka osób pracuje w jednym pokoju jednocześnie. Jest to uciążliwe zwłaszcza dla samych petentów, ale także i dla nas.
Natomiast na zewnątrz pozostajemy z problem parkingowym. Mamy świadomość, że jest to uciążliwe dla interesantów, którzy codziennie nas odwiedzają , ale nie ukrywam, że także dla nas, policjantów. Mamy trudności z zaparkowaniem radiowozu. Pod oknami mamy dodatkowo ciąg komunikacyjny, co również nie ułatwia pracy, zwłaszcza przy czynnościach procesowych. Zdarzały się przypadki, że ktoś wrzucił coś do środka komisariatu właśnie przez otwarte okno.

Brakuje pomieszczenia socjalnego, nie macie sali konferencyjnej…
Całe przygotowanie do pracy odbywa się w szatni. Policjanci nie mają nawet gdzie się przemyć po służbie. Co do sali konferencyjnej – były plany, by zorganizować ją w suterenach, ale ostatecznie pierwszeństwo zyskała szatnia.

Jak warunki lokalowe wpływają na służbę policjantów?
Trudno znaleźć przełożenie warunków socjalnych na jakość pracy. Jestem tu od dwóch lat i widzę, jak pracują policjanci. A pracują dobrze. Dzielnicowi i tak spędzaliby tyle samo czasu w swoich regionach. Czas reakcji na zdarzenia również nie uległby zmianie, ale lepsze warunki lokalowe to lepsza organizacja i atmosfera pracy.
Niefunkcjonalność budynku to nasza największa bolączka. Musimy się tu jakoś odnajdywać i funkcjonować. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców, to pracujemy najlepiej jak możemy. W nowej, samodzielnej jednostce komfort i samopoczucie byłyby bez wątpienia lepsze.

Czy policjanci dają panu do zrozumienia że pracują w trudnych warunkach?
Nie pokazują tego po sobie. Zresztą nikt nie myśli w kategoriach „złej etykietki”, że jest to najgorszy komisariat. Kluczem do sukcesu naszej jednostki, mimo wspominanych braków, jest dobra atmosfera w pracy. Warunki, owszem, utrudniają pracę, ale schodzą na drugi plan.

Jak ocenia pan lokalizację nowej placówki? Kilka lat temu dyskutowano nad przenosinami komisariatu na Bronowice, w róg Krańcowej i Drogi Męczenników Majdanka.
Nasz rejon nie jest duży, z każdego miejsca możemy dojeżdżać. Nasz komisariat jest tutaj od 16 lat. Ludzie przyzwyczaili się do tego miejsca, przy przeprowadzce na drugą stronę ulicy (do WORD jest kilkadziesiąt metrów) zaakceptowaliby ten stan rzeczy.

W oczekiwaniu na decyzję samorządowców… pracujecie dalej.
Widziałem oddawanie komisariatów w niedawnych czasie: IV przy ul. Zana, VII – przy ul. Wyżynnej, czy III przy ul. Kunickiego i wiem, że komendanci tych jednostek monitorowali prace, zanim odebrali obiekty. To oznacza, że po definitywnej decyzji o przydzieleniu działki będę wiedział więcej. W nowej placówce będziemy mieli samodzielny budynek z dojazdami i pochylnią dla niepełnosprawnych, własny plac parkingowy, teren będzie ogrodzony.
Czekając na poprawę warunków, wykonujemy swoje obowiązki najlepiej jak możemy. Chylę czoło przed moimi policjantami. Mimo trudnych warunków robią kawał dobrej roboty. Nie spotkałem się u nich ze zniechęceniem, nie obserwuję oznak wypalenia zawodowego. Na marginesie chciałem podziękować też radnym i społecznikom, którzy pomagają nam na wszelkie sposoby, abyśmy w końcu dopięli swego.

Dziękuję za rozmowę
BARTŁOMIEJ CHUDY

Komentarze