Tragedia przed domem

Młoda kobieta została przygnieciona do bramy garażu przez swój samochód. Nie udało się jej uratować. Zmarła na miejscu. Osierociła piątkę dzieci.

 

Dramat rozegrał się w piątkowy poranek (27 maja) w Zalesiu Krasieńskim (gm. Rejowiec Fabryczny). 34-letnia kobieta wyprowadziła z garażu samochód, zaparkowała na podjeździe, zgasiła silnik i wysiadła z auta. Chciała zamknąć drzwi od garażu. Prozaiczna, codzienna czynność, która miała zająć jedynie chwilę. Kobieta zostawiła auto na luzie i nie zaciągnęła hamulca ręcznego. Niespodziewanie samochód, stojący na lekkim wzniesieniu, ruszył z miejsca. Auto potoczyło się w stronę stojącej przed bramą garażu kobiety. Krzyki przygniecionej do bramy usłyszał jej mąż. Natychmiast zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Na domiar złego, dyspozytor nie mógł się porozumieć z przestraszonym mężczyzną – przez problemy z zasięgiem połączenie cały czas się urywało i nie wiadomo było, gdzie trzeba wysłać karetkę.
– Dyspozytor otrzymał wezwanie o godzinie 6.45. Ratownicy medyczni dość długo reanimowali kobietę. Niestety, nie udało się jej uratować – informuje Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca ze Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie.
34-latka zmarła na miejscu. Osierociła piątkę dzieci w wieku od 2 do 13 lat. (pc)

Komentarze