Ważna wygrana Unii

0:1 – Błaszczak (70), 1:1 – Grel (75), 2:1 – Szczepanik (80).
UNIA: Maciejewski – Pawlicha, M. Huk (46 Szczepanik), Kloc, Szajduk, Brzezicki (63 Rossa), P. Huk (51 Paśnik), Karauda, Grel, Chybiak (71 Czerwiński), Leśnicki. Trener – Tomasz Sąsiadek.
TATRAN: Mróz – A. Stasiuk, P. Mazurek, Błaszczak, K. Mazurek, D. Mazurek, Fedak (65 Barzał), P. Stasiuk, Suduł, Tymicki, Soczyński. Trener – Mirosław Berbeć.
Sędziowali: Lackowski oraz Chuszcza i Kowalski.
Niebywałe. Unia Rejowiec, która w rundzie jesiennej wywalczyła na boiskach chełmskiej okręgówki zaledwie pięć punktów w 13 meczach, w tym roku zdobyła ich już dziewięć (w czterech spotkaniach) pokonując Start Krasnystaw, Ogniwo Wierzbica, a w ostatnią niedzielę Tatran Kraśniczyn. – Jest dużo lepiej niż kilka miesięcy temu, zespół gra ambitnie, jest coraz lepiej poukładany i dzięki temu znów punktujemy – cieszył się po ostatnim gwizdku starcia z Tatranem Jan Mazur, kierownik Unii. – Jest coraz większa szansa na to, że uda się nam utrzymać w lidze, a po jesieni nikt na nas nie liczył – zauważa. Pierwsza połowa meczu była nudna. – Niewiele działo się ciekawego, gra była wyrównana, toczyła się głównie w środkowej części boiska – opowiada Lucjan Fedak, prezes Tatranu. – Po zmianie stron śmielej zaatakowaliśmy, Sebastian Suduł miał dwie wyborne okazje, ale zabrakło mu precyzji i szczęścia – dodaje. W końcu w 70 min. Mirosław Tymicki podał celnie do Błaszczaka, a ten z 16 metrów pokonał Maciejewskiego. Podopieczni Tomasza Sąsiadka po raz kolejny w tym roku zaimponowali jednak ambitną postawą. – Zaatakowali ze sporym animuszem, a my niestety stanęliśmy – opowiada Fedak. Spory wkład w ostatecznie zwycięstwo Unii miał Czerwiński, który pojawił się na murawie w 71 min. Już 4 minuty później wrzucił piłkę w pole karne Tatranu, a Grel z 5 metrów nie dał szans Mrózowi. Pięć minut później gola na wagę trzech punktów dla gospodarzy strzelił Szczepanik, który huknął precyzyjnie futbolówkę z 15 metrów. – Przy stanie 1:1 Tymicki trafił w poprzeczkę, szkoda, bo gdyby wówczas zdobył bramkę, poczulibyśmy się lepiej psychicznie i pewnie tego meczu nie przegralibyśmy – podsumowuje Fedak. (kg)

Komentarze