10-latek umarł na drodze

Pierwszego dnia wakacji chłopiec pojechał do dziadków na wieś. Bawił się z grupką innych dzieci. W jednej chwili pojawił się przed nimi samochód. Kierowca zobaczył 10-latka, gdy ten leżał już na jezdni. Dziecko zmarło na miejscu.

Niewyobrażalna tragedia. Jeszcze w środę chłopiec cieszył się z ostatniego dnia w szkole, odebranego świadectwa i rozpoczynających się wakacji. Miał z pewnością wiele pomysłów na udaną zabawę przez kolejne dwa miesiące. Już pierwszego dnia ferii letnich opuścił rodzinny Chełm i pojechał do dziadków, do gminy Uchanie w sąsiednim powiecie hrubieszowskim.

Szybko zgrał się z miejscowymi dziećmi i cała grupka bawiła się przed posesją. Tego feralnego momentu byli na poboczu drogi, po prawej stronie, możliwe, że zbyt blisko krawędzi jezdni. W pewnej chwili przed zajętymi zabawą dziećmi pojawił się samochód. Za kierownicą audi siedział 44-letni mieszkaniec Warszawy. Auto uderzyło 10-latka z Chełma. Kierowca zobaczył w lusterku chłopca dopiero, gdy ten leżał już nieprzytomny na jezdni.

– Zgłoszenie o potrąceniu policjanci otrzymali 20 czerwca po godzinie 18:00. Obecnie pod nadzorem prokuratora wyjaśniane są wszelkie okoliczności tego tragicznego wypadku – informuje asp. Edyta Krystkowiak, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie.

Policjanci, strażacy, miejscowi – wszyscy próbowali ratować chłopca. Na miejsce przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który miał jak najszybciej przetransportować dziecko do szpitala. Niestety, nie było już podstaw. W wyniku poniesionych obrażeń 10-latek zmarł na jezdni.

Kierowca miał się tłumaczyć, że oślepiło go zachodzące słońce… Był trzeźwy. Został zatrzymany do wyjaśnienia. Nie usłyszał jeszcze zarzutów. Pod uwagę brana jest również hipoteza, jakoby chłopiec miał wybiec na drogę.

– Policjanci apelują i ostrzegają. Szczególnie teraz, w okresie wakacji zadbajmy o bezpieczeństwo naszych pociech. Małe dzieci nie są świadome zagrożeń, dlatego tak ważny jest stały nadzór nad nimi i opieka rodziców bądź opiekunów. Dzieci zaaferowane zabawą nie zdają sobie sprawy z wielu niebezpieczeństw. Dziecięca wyobraźnia jest nieograniczona i jeśli rodzice nie zorganizują dzieciom odpowiednio wolnego czasu, wtedy pomysłowość może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii. Dlatego nie spuszczajmy maluchów z oczu. Tłumaczmy im zasady bezpiecznych zachowań i uczmy właściwych reakcji w sytuacjach zagrożenia – mówi asp. Krystkowiak. (pc)