17-latek zginął pod kołami pociągu

Co było powodem śmierci zaledwie 17-letniego chłopaka? Nastolatek najprawdopodobniej położył się na torach tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Doszło do dekapitacji.

Telefon o tym, że na torach w Zawadówce (gm. Rejowiec) doszło do makabrycznego wypadku, dyżurny chełmskiej komendy policji odebrał o godzinie 21:20, w poniedziałek (2 stycznia). Na miejsce natychmiast wysłane zostały wszystkie służby. Niestety, na ratunek dla nastolatka było za późno.

Jak ustalono, maszynista zmierzającego do Chełma pociągu w pewnym momencie zauważył człowieka leżącego w poprzek na torach i rozpoczął manewr gwałtownego hamowania. Niestety, nie był w stanie zapobiec potrąceniu i zatrzymać pociągu. Maszyna przejechała po młodym człowieku. Doszło do dekapitacji. Wskutek uderzenia głowa ofiary oderwała się od reszty ciała i potoczyła około 30 m dalej.

Ofiarą tragedii w Zawadówce był 17-letni mieszkaniec gminy Rejowiec Fabryczny. Co robił pod wiaduktem? Dlaczego położył się na torach? Znajomi chłopaka są w szoku po jego śmierci. Jak mówią, tego wieczoru koledzy zostawili go na stacji Chełm Miasto. Co doprowadziło do samobójstwa młodego człowieka? Tajemnicę nastolatek zabrał do grobu, nie pozostawiając żadnego listu pożegnalnego.

Okoliczności śmierci nastolatka wyjaśnia krasnostawska prokuratura. Na czwartek (5 stycznia) zaplanowana była sekcja zwłok. (pc)