25 lat więzienia dla inżyniera

Inżynier z zimną krwią zamordował swoją żonę – strażniczkę więzienną. Na jej zwłokach ułożył bukiet 19 róż, który miał symbolizować ich wspólnie spędzone lata. Potem zabójca próbował targnąć się na życie, podciął sobie żyły i skoczył z trzeciego piętra. Choć został ciężko ranny, przeżył. Stanął przed Sądem Okręgowym w Lublinie. W ubiegłym tygodniu usłyszał wyrok. Za kratami spędzi 25 lat.


Ta wstrząsająca zbrodnia wydarzyła się w lipcu 2016 r. na jednym z chełmskich osiedli. Małżeństwo Przemysława K. (43 l.) od pewnego czasu było już fikcją. Mężczyzna nie mógł się z tym pogodzić, że żona odeszła do innego. Do końca łudził się, że kobieta do niego wróci, dlatego w „śmiertelnym bukiecie”, wśród białych kwiatów, umieścił jeden czerwony, który miał to właśnie symbolizować – zawiedzione nadzieję.
Mężczyzna już wcześniej planował zbrodnię. Podczas jednej z ostatnich wizyt żony, trzymał za placami nóż. Nie użył go, bo kobieta przyszła z kolegą, który filmował telefonem jak pakuje swoje rzeczy. Kiedy ofiara złożyła pozew o rozwód do sądu, mężczyzna nie cofnął się już przed niczym. Szantażował małżonkę publikacją zdjęć intymnych. Miał ich prawie 4 tysiące! Następnego dnia zwabił podstępem ukochaną do mieszkania i kilka razy ugodził 30-cm nożem.
Przemysław K. od razu też postanowił popełnić samobójstwo. Podciął sobie żyły i wyskoczył z 3 piętra. Został ciężko ranny, ale przeżył. Teraz nie może poruszać się o własnych siłach, cały czas praktycznie leży i na salę sądową przywożono go na wózku inwalidzkim.
Sędzia uzasadniając wyrok przypomniał historię małżeństwa, w którym Monika od dawna była ofiarą przemocy. Mąż bił ją nawet za to, że nie smakował mu obiad. Wyzywał żonę od idiotek i robił sceny nawet przed znajomymi.
Sąd zauważył, że mężczyzna za kratami dobrze sobie radzi. Kontaktował się z rodziną, aby dopilnowała jego majątku. Podczas procesu udawał skruchę, zapewne myśląc, że uzyska niską karą. Wyrok nie jest prawomocny. LL

UDOSTĘPNIJ