70 lat pod śmigłami

Jubileuszowa gala w sali operowej CSK, z uwagi na nowe restrykcje antycovidowe, miała znacznie mniejszy format niż planowano. Podczas uroczystości zasłużeni pracownicy PZL zostali uhonorowani za działalność na rzecz rozwoju polskiego przemysłu lotniczego oraz obronności kraju (na zdjęciu pracownicy uhonorowani odznaczeniami państwowymi)

30 listopada uroczystą galą w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie PZL-Świdnik S.A. podsumował obchody 70-lecia swojego istnienia. A było co świętować. Przez ten czas świdnicka fabryka wyprodukowała i sprzedała klientom z ponad 40 krajów na całym świecie ponad 7400 śmigłowców, a w międzyczasie z taśm fabrycznych zakładu zjechało również ponad milion egzemplarzy motocykli WSK i kilkaset szybowców.

Świdnickie zakłady, jedne z nielicznych w świecie produkujące śmigłowce, działają od 1951 roku. Początkowo były znane jako Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego (WSK Świdnik) produkująca samoloty MIG-15 na licencji ZSRR, później tylko niektóre części do nich. W połowie lat 50. XX wieku rząd zdecydował, że fabryka zajmie się głównie produkcją śmigłowców. Przez wiele lat były to radzieckie Mi-1 oraz jego modyfikacja SM-2 opracowana w Świdniku. Warto dodać, że w latach 70-tych w ofercie WSK były także szybowce i motocykle.

Dziś PZL-Świdnik SA są jedynym polskim producentem tego sprzętu latającego. Przez 50 lat ubiegłego wieku wyprodukowano tu i dostarczono odbiorcom z ponad 40 krajów ponad 7,5 tysiąca śmigłowców. W okresie największego zapotrzebowania na ten produkt w zakładach WSK powstawało blisko 200 śmigłowców rocznie. Samych „kultowych” Mi-2, do dziś latających w polskich służbach, zbudowano tu 5,5 tysiąca. WSK dała też początek nowemu, prężnie rozwijającemu się miastu, „przez miedzę”, któremu Lublin zazdrości po wygaśnięciu własnego przemysłu.

Każdy kolejny rok niósł lepsze notowania PZL, nastąpiły więc przekształcenia własnościowe. Rewolucja technologiczna tej fabryki nadeszła w 2010 roku. Wówczas spółkę kupił helikopterowy potentat, dzisiejszy koncern Leonardo Helicopters.

Najbardziej rozpoznawalnym produktem zakładu, niemal ikoną stał się helikopter Sokół. Jednak początek produkcji to Mi-2, W-3, SW-4. Później wdrażano takie konstrukcje, jak SM-1, SM-2, SM-4, Huzar. Była też cała seria „przyrodniczych” konstrukcji, jak Łątka, Kania, Kormoran, Jastrząb, Głuszec, Salamandra… aż po SW-4 Solo, Sokół Next Generation, Sokół WBW wprowadzający PZL na tory nowoczesności.

Historia, ale i przyszłość

Dziś przedsiębiorstwo oferuje nową paletę śmigłowców: od AW101, AW159, AW249, po bezzałogowce SW-4 SOLO, AW Hero. A platforma konstrukcyjna, z którą PZL wiąże największą nadzieję to AW139 i jej kolejne opcje.

– Nie musimy się wstydzić minionych 70 lat, ale w przyszłości również nie będziemy próżnować. Bo można kupić technologię, zbudować infrastrukturę, łańcuchy dostaw – lecz nie da się kupić doświadczenia organizacyjnego. A organizacja to ludzie, 70-letnie doświadczenie, którego nikt nam nie odbierze. Mamy dziś bardzo dobrze wykwalifikowaną załogę – pracowników absolutnie najwyższej klasy, którzy stanowią fundament firmy. Na nim możemy dalej budować przyszłość będącą naszą pasją – podkreślał w przemowie otwarcia Jacek Libucha, prezes zarządu PZL Świdnik. Jego zdaniem, nie byłoby tej spółki bez strategicznego partnera, jakim są siły zbrojne RP. Większość śmigłowców używanych przez polską armię wyprodukowano w Świdniku. I przyszłość PZL to również śmigłowce konstruowane dla wojska.

– Tym, co wyróżnia naszą firmę są zdolności projektowe. Jesteśmy jedynym w Polsce i jednym z nielicznych w Europie zakładem, który potrafi samodzielnie zaprojektować od podstaw i wyprodukować śmigłowiec. Takich umiejętności nie zdobywa się z roku na rok – zaznaczył Bartosz Śliwa, dyrektor operacyjny PZL Świdnik. Dodał, że cała masa projektów, które powstawały w jego zakładach złożyła się na obecne dziedzictwo. To dzięki niemu wiele organizacji certyfikujących, zarówno cywilnych, jak i wojskowych, przyznało firmie dokumenty potwierdzające najwyższe kompetencje, spółki lotniczej.

– PZL Świdnik to dziś 2600 pracowników, w tym ponad 500 inżynierów, do tego 1000 osób zatrudnionych w firmach kooperujących. A więc jesteśmy jednym z trzech największych pracodawców w regionie – mówił z dumą Antonio Di Gennaro, członek zarządu, dyrektor finansowy PZL Świdnik. Akcentował fakty stymulowania rozwoju lokalnej wspólnoty oraz bycia jednym z największych płatników podatków do kasy państwa i samorządu – ponad 100 mln zł rocznie.

Załoga PZL czeka obecnie na podpisanie dużej umowy z Ministerstwem Obrony RP. Te aspiracje potwierdził Artur Soboń, wiceminister technologii i rozwoju. – Chodzi o nową ustawę, którą zapowiedział rząd, a ma ona radykalnie zwiększyć wydatki państwa na modernizację armii. Mam nadzieję, że wkrótce uda się uzgodnić wymagania PZL Świdnik i możliwości rządu, by powstało zamówienie dla wojska już nie na lata, lecz na dziesięciolecia – mówił pochodzący ze Świdnika minister.

Najwyższe uznanie

Prezes rady ministrów, Mateusz Morawiecki wystosował list z okazji jubileuszu. Premier zauważa w nim, że minione 70 lat dla PZL Świdnik to czas zdobywania unikatowych kompetencji technologicznych. Zakłady, wybudowane na terenie przedwojennej Szkoły Pilotów Ligi Obrony Powietrznej, przebyły drogę od producenta części do samolotów, poprzez budowę kolejnych typów śmigłowców, aż po włączenie do europejskiej rodziny Leonardo Helicopters – jako jeden z trzech filarów koncernu. – Dzięki PZL Świdnik nasz kraj należy dziś do grona 5 europejskich państw zdolnych samodzielnie projektować i produkować śmigłowce – zakończył Morawiecki.

Dobitnie zabrzmiały na gali słowa emerytowanego prezesa zarządu PZL Świdnik: – To, że weszliśmy w skład grupy AgustaWestland – obecnie Leonardo, było bardzo ważną, strategiczną decyzją. Do dziś koncern zainwestował w Świdniku ponad miliard złotych – akcentował Mieczysław Majewski, dyrektor zakładów w latach 1981-2018. – Bez takiego inwestora firma mogłaby nie przetrwać. Dlatego, że w tego rodzaju przemyśle, wojskowym, liczą się tylko duże koncerny. 80% naszych helikopterów trafia do armii. Obecnie ma ona w eksploatacji ponad 200 takich maszyn.

Dyrektor z blisko 40-letnim stażem jest zdania, że mimo pandemii i jej ograniczeń ten kultowy zakład idzie do przodu i rozwija się. Praktycznie nie ma śmigłowca w całym koncernie, do którego nie trafiałyby podzespoły ze Świdnika. Jednak z sentymentem argumentuje, że najważniejszym produktem PZL był śmigłowiec Sokół, dziś symbol Świdnika.

– Ten duży model śmigłowca, ponad 6-tonowy, opracowany przez nasz zakład, lata z powodzeniem do dziś w wielu krajach. Również w Polsce Sokoły służą nadal do celów wojskowych oraz w transporcie medycznym i cywilnym TOPR. Obecnie PZL Świdnik skupia się głównie na produkcji dla wojska. Zamierza budować nowe polskie śmigłowce wielozadaniowe AW139W. To maszyny przeznaczone do rozpoznania pola walki, desantowo-szturmowe, ewakuacyjne. Bazują na doskonale sprawdzonej konstrukcji AW139 – zauważa emerytowany dyrektor.

Gratulacje i odznaczenia

Jubileusz stał się okazją, by uhonorować kilkudziesięciu zasłużonych pracowników PZL Świdnik odznaczeniami państwowymi i resortowymi. Są to przyznane przez prezydenta RP Krzyże Zasługi – za działalność na rzecz rozwoju polskiego przemysłu lotniczego i na rzecz obronności kraju oraz Medale Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Kilka osób odznaczono również Medalami za Zasługi dla Obronności Kraju, przyznanymi przez ministra obrony narodowej. Wyróżnienia wręczali wojewoda lubelski Lech Sprawka oraz komendant Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego pułkownik Jerzy Flis. Wojewoda przekazał też na ręce prezesa Jacka Libuchy okolicznościowy „Dyplom uznania z Medalem Wojewody Lubelskiego dla PZL-Świdnik SA z okazji 70-lecia działalności.”

W swym przemówieniu Lech Sprawka nawiązał do epokowych wydarzeń społecznych zapoczątkowanych przed ponad 40 laty w WSK Świdnik. Przypomniał, że to z tej fabryki ruszyła lawina robotniczych strajków przeciw komunistycznej władzy, a świdnickie protesty z Lipca ‘80 poprzedziły powstanie w Gdańsku ogólnopolskiego ruchu NSZZ Solidarność.

Wojewoda lubelski zauważył, że owe wydarzenia w WSK dały wówczas silny impuls do rozwoju przedsiębiorstwa – później już jako Polskie Zakłady Lotnicze. Podkreślał, że po metamorfozie ustrojowej w 1989 roku kolejne zmiany własnościowe, a nade wszystko fuzja z włoskim współwłaścicielem firmy, przynosiły w PZL znakomity rezultat wprowadzając PZL Świdnik SA na wysoki poziom technologiczny.

Wojewoda potwierdził, że PZL Świdnik zaproponował rządowi jesienią tego roku program budowy całkowicie polskiego śmigłowca wielozadaniowego na bazie produkowanego przez koncern modelu AW139. Marek Rybołowicz,

70. zasłużonych na 70-lecie

Przed miesiącem (10 listopada) podczas uroczystości w świdnickim MOK dyrekcja PZL-Świdnik z okazji 70-lecia zakładu wręczyła 70. zasłużonym, obecnym i byłym pracownikom, medale Zasłużony Pracownik Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Świdnik. Medale otrzymali: Adam Barczak (34 lata pracy w PZL-Świdnik), Zdzisław Bołtuć (41 lat), Magdalena Chmielewska ( 16 lat), Tymoteusz Chomicki (27 lat), Marek Chyćko ( 28 lat), Krzysztof Cieślikowski (34 lata), Artur Cywko (21 lat), Krzysztof Czul (37 lat), Piotr Dziachan (21 lat), Mieczysław Franaszczuk (41 lat), Tomasz Gileta (39 lat), Zbigniew Grabowski (37 lat), Jolanta Grzegorczyk (40 lat), Dariusz Grzeszczuk (34 lata), Bożena Hajkiewicz (45 lat), Jacek Huszaluk (39 lat), Mariusz Ilczak (35 lat), Ireneusz Jasieczek (30 lat), Jacek Jendrych (38 lat), Roman Kaczmarek (38 lat), Krzysztof Kanadys (41 lat), Zbigniew Kasprzak (40 lat), Bożena Kochaniec (26 lat), Jarosław Kolanecki (41 lat), Ewa Kopeć (16 lat), Jerzy Kowalski (38 lat), Andrzej Krawczyk (34 lata), Mirosława Krysa (35 lat), Wiesław Kuczma (36 lat), Piotr Kuczyński (47 lat), Piotr Łatka (39 lat), Piotr Łuc (16 lat), Bogdan Maciejewski (38 lat), Tomasz Mazurek (33 lata), Julian Morow (22 lata), Marek Mrozik (29 lat), Sławomir Mrozik (18 lat), Andrzej Nieznaj (29 lat), Waldemar Nowak (40 lat), Robert Onyszko (17 lat), Mirosław Papierz (22 lata), Edyta Parczewska (17 lat), Waldemar Pawłowski (38 lat), Sylwester Rak (37 lat), Kazimierz Reja (38 lat), Jerzy Rogowski (49 lat), Sławomir Rybak (35 lat), Krzysztof Smoliński (29 lat), Andrzej Sobiesiak (28 lat), Krzysztof Stec (41 lat), Piotr Świątek (20 lat), Mieczysław Świtaj (40 lat), Barbara Taszarek (37 lat), Krzysztof Trubalski (18 lat), Krzysztof Tymicki (43 lata), Dariusz Wiater (23 lata), Wiesław Wiśniecki (42 lata), Paweł Zygadlewicz (38 lat), Artur Żur (30 lat), Jerzy Żurek (33 lata).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here