90-lecie OSP w cieniu żałoby

(13 maja) Obchody 90-lecia OSP w Wereszczynie (gm. Urszulin) nie tak miały wyglądać. Zamiast świętowania była żałoba, bowiem w dniu uroczystości przyszła wiadomość, że prezes OSP i główny organizator obchodów Henryk Łepecki rano zmarł. Państwową flagę opuszczono do połowy masztu i opatrzono kirem.


– Prezes Łepecki do ostatniej chwili uczestniczył w przygotowaniach uroczystości – mówi Zbigniew Korzeniowski, naczelnik wereszczyńskiej OSP. – Jego niespodziewana śmierć wszystkich nas do głębi poruszyła. Mimo wszystko, po konsultacjach, postanowiliśmy nie odwoływać uroczystości.

Obchody rozpoczęła uroczysta msza święta w kościele w Wereszczynie. Następnie pododdziały, poczty sztandarowe, delegacje jednostek OSP i zaproszeni goście przemaszerowali na plac przed strażnicą OSP. Po złożeniu meldunku nastąpiło podniesienie flagi państwowej na maszt i odegranie przez orkiestrę hymnu. Odczytano historię powstania i działalności OSP Wereszczyn. Podczas uroczystości druhowie zostali uhonorowani odznakami i medalami za zasługi dla pożarnictwa i długoletnią służbę. Najdłuższym, 70-letnim stażem legitymuje się Tadeusz Pawłowski. Do jednostki wstąpił, kiedy miał 14 lat. Odznaczenia wręczał Adam Panasiuk – zastępca przewodniczącego powiatowego zarządu OSP w asyście komendanta PSP we Włodawie Pawła Matczuka oraz Stanisława Artymiuka, Ryszarda Kiryka oraz Mariusza Kucharskiego.

OSP w Wereszczynie została powołana w lutym 1928 r. z inicjatywy samych mieszkańców i przy wsparciu miejscowego księdza proboszcza. Pierwsi strażacy dysponowali ręczną „sikawką”, którą zakupili z własnych funduszy. Rok później dokupili bojowy wóz konny, dwa beczkowozy oraz węże. Przechowywali je w drewnianej remizie, którą sami zbudowali obok domu ludowego. Po zakończeniu II wojny światowej działalność OSP przybrała na sile. W 1948 r. strażacy dorobili się wozu pod „sikawkę”, a dwa lata później Komenda Powiatowa Straży Pożarnej we Włodawie przekazała im pierwszą motopompę. Do akcji gaśniczych wyjeżdżali głównie na furmankach wyznaczonych gospodarzy. Organizując w świetlicy wiejskiej zabawy ludowe i uroczystości rodzinne, strażacy zdobywali pieniądze, które już w 1959 roku pozwoliły na zakup pierwszego w gminie samochodu strażackiego Dodge. W 1997 roku jednostka wpisana została do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Wcześniej przeprowadziła się do nowej remizy.

Obecnie straż w Wereszczynie dysponuje profesjonalnym sprzętem do prowadzenia akcji ratowniczo-gaśniczych. Strażacy mają pełne kwalifikacje. Działają często w ekstremalnych warunkach, ale i pomagają zwykłym mieszkańcom w prozaicznych sprawach.

Pogrzeb prezesa Henryka Łepeckiego odbył się we wtorek, 15 maja. W mowie pożegnalnej strażaków doceniono jego wkład również w przygotowanie uroczystości: Od kilku tygodni druh prezes angażował się w przygotowanie uroczystości 90-lecia naszej jednostki. Jeszcze w sobotę dopinaliśmy ostatnie szczegóły, aby wszystko się udało. Jeszcze wieczorem w sobotę przygotowywał się do zaśpiewania psalmu, który na uroczystej mszy świętej w niedzielę miał wykonać. I przyszedł niedzielny poranek, kiedy wszyscy z głębokim żalem, smutkiem i bólem serca przyjęliśmy wiadomość o nagłym odejściu na wieczny spoczynek naszego druha Henryka. Śmierć każdego człowieka jest niepowetowaną stratą dla jego rodziny. Śmierć naszego Prezesa jest ogromną stratą dla całej naszej społeczności, całej braci strażackiej, która tego dnia jednoczy się we wspólnym żalu – jak jedna wielka rodzina.

Nie ma chyba wśród nas drugiego, który poświęcił tyle czasu i zdrowia dla naszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Nie robił tego tylko dla straży ani dla siebie, ale dla całej naszej społeczności . Poświęcał się dla każdego z nas, pomógł tak wielu ludziom. Pan Bóg chyba organizuje coś ważnego na górze skoro wzywa do siebie najlepszych i tak wcześnie, i tak nagle, jak do pożaru…