997 bez już policjanta

W 2017 r. dyżurni policji wszystkich jednostek województwa lubelskiego odebrali 297 318 zgłoszeń telefonicznych, w tym 80 491 połączeń przekazanych zostało przez WCPR. Dyżurni Komendy Miejskiej Policji w Chełmie odebrali w ubiegłym roku 22 021 zgłoszeń, czyli średnio ponad 60 zgłoszeń w ciągu dnia. Działania policjantów z całego województwa lubelskiego podejmowane były średnio co 2 minuty 46 sekund.

Od 13 czerwca nie będzie już można porozmawiać z dyżurnym policji, który poinstruowałby, co zrobić, gdy dzieje się coś złego. Zamiast policjanta telefon alarmowy 997 odbierze operator Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Czas pokaże, czy to zmiana na lepsze.

Temat omówiono podczas zorganizowanej w ubiegłym tygodniu w Lublinie konferencji prasowej z udziałem Przemysława Czarnka – wojewody lubelskiego, insp. Roberta Szewca – komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie oraz Jarosława Szymczyka – kierownika Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie. Centrum Powiadamiania Ratunkowego funkcjonuje jako część Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. To właśnie operatorzy centrum odbierali dotychczas, czyli od kilku lat połączenia na numer 112. Teraz odbierać będą także połączenia wykonane na numer alarmowy 997. Proces przełączania numeru 997 do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego rozpoczął się w województwie lubelskim od 7 czerwca. Z kolei przekierowanie połączeń obsługiwanych przez Komendę Miejską Policji w Chełmie i Komendy Powiatowe Policji w Krasnymstawie i we Włodawie planowane jest na 13 czerwca. Oznacza to, że od tego dnia po wybraniu numeru alarmowego 997 osoba dzwoniąca połączy się z operatorem numerów alarmowych w Lublinie, a nie jak dotychczas z dyżurnym policji.

Operator ten zbierze informacje dotyczące zgłoszenia alarmowego i przekaże je w postaci tzw. elektronicznej formatki do dyżurnego policji. Na podstawie tych informacji dyżurny podejmie decyzję odnośnie tego, jak rozdysponować policyjny patrol. Proces przekierowania połączeń z dotychczas obsługiwanego przez policję numeru alarmowego 997 do CPR w województwie lubelskim potrwa do 18 czerwca. Podczas konferencji w Lublinie wskazywano na korzyści, które przynieść mają nowe rozwiązania. Mówiono o tym, że dostępnych będzie więcej linii, na które będzie można się dodzwonić. Informowano też, że centrum jest połączone z innymi na terenie kraju, co w razie awarii lub przeciążenia spowoduje przekierowanie połączenia do innego centrum. Dyżurni policji nie będą już musieli odbierać tzw. fałszywych zgłoszeń tj. takich, które nie są związane z zagrożeniem. Dyżurny ma otrzymać wstępnie zweryfikowaną informację i na jej podstawie podejmie decyzje o dalszych działaniach. Takie rozwiązanie ma odciążyć policjantów od odbierania dużej ilości telefonów, które w znacznej części nie wymagają interwencji funkcjonariuszy, a blokują linię i zajmują ich czas. W biurze prasowym wojewody lubelskiego wyliczają konkretne korzyści, które mają wynikać z nowego rozwiązania.

– Nowy system charakteryzuje się wysoką niezawodnością – informuje Andrzej Szarlip z biura prasowego wojewody lubelskiego. – Korzyści z nowego rozwiązania to standaryzacja czasu oczekiwania zgłaszającego na podjęcie rozmowy, zintegrowany system pozwalający na poinformowanie wszystkich niezbędnych służb ratowniczych w jednym czasie, możliwość przekierowania zgłoszenia do operatora władającego danym językiem obcym, pracującego w dowolnym CPR w kraju. Ograniczone mają być skutki prowadzenia długotrwałych rozmów na przykład z osobami z myślami samobójczymi, powodujących długotrwałe zaangażowanie

w rozmowę dyżurnego na stanowisku kierowania, dająca możliwość szybkiego włączenia do działań wszystkich zainteresowanych służb ratowniczych. Kolejna korzyść to kojarzenie zgłoszeń podobnych, czyli w przypadku wielu zgłoszeń dotyczących tego samego zdarzenia, dyżurny właściwej służby otrzyma tylko jedną informację o zdarzeniu.

Takie są założenia. W praktyce to czas pokaże czy rzeczywiście nowe rozwiązanie usprawni i ułatwi pracę policjantom. Bo pytań i wątpliwości jest sporo. Czy zwięzła notatka napisana przez operatora oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów pozwoli policjantowi na właściwą ocenę i podjęcie odpowiednich działań? Sporządzenie i wysłanie choćby najkrótszej „formatki” na temat zgłoszenia musi chwilę potrwać. Czy takie pośredniczenie w przekazaniu informacji rzeczywiście przyczyni się do usprawnienia akcji w sytuacji, gdy często liczą się sekundy, bo w grę wchodzi ludzkie zdrowie i życie? Chełmscy dyżurni policji z pewnością z ulgą przyjmą fakt, że nie będą musieli już odbierać telefonów w bezzasadnych i absurdalnych sprawach, których dotąd mieli mnóstwo. Ale często zdarzało się, że dodatkowe informacje uzyskane od zgłaszającego w bezpośredniej rozmowie były kluczowe dla podejmowanych przez dyżurnego działań, zwłaszcza w przypadku poważnego przestępstwa, jak zabójstwo, rozbój. Nie zawsze może to zastąpić rozmowa z operatorem CPR, którego zadaniem jest przekazać informację „dalej”. Dyżurny policji w trakcie rozmowy ze zgłaszającym, który często bywał jednocześnie uczestnikiem jakiegoś zdarzenia, „na gorąco” mógł mu podpowiedzieć jak zachować się do momentu przyjazdu mundurowych. Teraz zgłaszającemu pozostanie ufać, że jego zgłoszenie zostanie właściwie zinterpretowane i trafi, gdzie trzeba. Chełmskie służby ratunkowe od kilku lat dostają zgłoszenia z CPR. Nieścisłości w przekazywaniu informacji zdarzały się. Życie pokazuje, że nie da się ich w stu procentach wyeliminować. Oby było ich jak najmniej, bo przecież chodzi o akcje, w których toczy się walka o ludzkie życie i zdrowie. (mo, fot. KWP Lublin)