A miała być wyższa kultura

– To nie do pomyślenia, żeby kolejka do banku ciągnęła się aż na ulicę, i żeby klienci musieli wyczekiwać na obsługę stojąc w upale – skarżą się klienci Alior Banku.

– Wyskoczyłem z pracy, żeby załatwić sprawę w Alior Banku. Kolejka była tak duża, że ludzie nie mieścili się w holu i ustawiali się na ulicy Lubelskiej. Nie było mowy, żeby wystać w upale, więc zrezygnowałem. I to wszystko dzieje się w banku, który w reklamach chwali się „wyższą kulturą bankowości” – poskarżył się nam Czytelnik.
O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do banku. Miłosz Horodyski, p.o. dyrektora Departamentu Marketingu i PR, zapewniał, że nie jest tak źle, jak opisuje nas Czytelnik. – Nie zdarzyło się, aby klienci nie mieścili się w oddziale i musieli oczekiwać na zewnątrz – zapewnia. Równocześnie przyznaje, że pewne problemy z obsługą klientów mogły się pojawić. Wszystkiemu winne ma być połączenie Alior Banku z Bankiem BPH. Ta fuzja zaowocowała zwiększeniem ilości klientów, a co za tym idzie, wydłużeniem kolejek.
– Nasi pracownicy zawsze przypominają, że klienci mogą umówić się ze swoim opiekunem na konkretny termin spotkania lub skorzystać z bankowości internetowej. A tym, którzy preferują kontakt osobisty, że do dyspozycji są jeszcze pracownicy drugiego oddziału oraz trzech placówek partnerskich. Jednak w trosce o zapewnienie jeszcze lepszych usług uruchamiamy już wkrótce nowe rozwiązania, które według naszego przekonania jeszcze bardziej zwiększą komfort korzystania z oferty naszego banku – dodaje dyrektor. Tego, jakie to będą rozwiązania, nie zdradza. (mg)