Agenci węszą przy śmigłowcach

Śledztwo CBA dotyczy możliwości niedopełnienia obowiązków w MON w związku z przetargiem na śmigłowce dla armii, w którym oferta PZL-Świdnik przegrała z Airbus Helicopters

Sprawa dotyczy głośnego przetargu na śmigłowce dla polskiej armii. Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zabezpieczyli dokumenty w PZL-Świdnik, PZL Mielec i w ministerstwie rozwoju.
Zamieszanie wokół przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla wojska wcale nie zakończyło się w październiku zeszłego roku, czyli w chwili unieważnienia postępowania. W minionym tygodniu okazało się, że śledztwo w tej sprawie wszczęło CBA.
– Funkcjonariusze Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie, w ramach śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie w sprawie rozpisanego w 2012 r. przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych, realizują dziś postanowienia o żądaniu wydania rzeczy – informował w minionym tygodniu Piotr Kaczorek z CBA.
Przedstawiciele biura zabezpieczyli dokumenty przetargowe w Ministerstwie Rozwoju, ale również w PZL Mielec i w PZL-Świdnik. O zamiarze wszczęcia śledztwa przedstawiciele prokuratury informowali już pod koniec października minionego roku. Postępowanie dotyczy możliwości niedopełnienia obowiązków w MON w związku z przetargiem.

Na nieprawidłowości w procedurze wyboru beneficjenta miliardowego zamówienia zwracali uwagę przedstawiciele zarówno PZL Mielec, jak i PZL-Świdnik. W pozwach do sądu argumentowali, że warunki przetargu zostały zmienione już w trakcie trwania procedury. Doniesienie do prokuratury, jeszcze w maju zeszłego roku, złożyli również parlamentarzyści z PiS. Ich zdaniem warunku przetargowe zostały ustalone w taki sposób, że mogły faworyzować ofertę Airbus Helicopters.
Zamówienie na śmigłowce wielozadaniowe miało być jednym z największych w polskiej armii. Początkowo chodziło o 70 maszyn. Później ta liczba została zmniejszona do 50. Przetarg na wielomiliardowe zamówienie został ogłoszony w 2012 roku. Ubiegały się o nie trzy firmy: Sikorsky (właściciel PZL Mielec), Leonardo Helicopters (właściciel PZL-Świdnik) i Airbus Helicopters. Spośród przedstawionych ofert do dalszego etapu wybrano tylko jedną. Dwie pozostałe zostały odrzucone jako niespełniające wymagań przetargu.

Postępowanie zakończyło się w październiku tego roku. Przedstawiciele rządu ogłosili wówczas, że nie doszli do porozumienia z francuskim oferentem w zakresie zobowiązań offsetowych. W tzw. międzyczasie zmieniły się również plany modernizacyjne polskiej armii. Już wiadomo, że ponowny przetarg na śmigłowce wielozadaniowe, budowane na jednej platformie, nie zostanie ogłoszony. Natomiast PZL Mielec i PZL-Świdnik mają duże szanse na kontrakty w ramach pilnych potrzeb operacyjnych MON. Do udziału w postępowaniu został zaproszony również Airbus Helicopters. W przypadku PZL Mielec w grę będą prawdopodobnie wchodziły śmigłowce dla wojsk specjalnych. Z kolei ze Świdnika miałyby pochodzić helikoptery w wersji morskiej. (kal)