Aktywne wakacje chóru Vlodaviensis

Większości wakacje kojarzą się z urlopami i chwilowym zawieszeniem aktywności. Jednak nie włodawskim chórzystom. Oni, pod czujnym okiem swojego dyrygenta, Marcina Obuchowskiego, ćwiczą nowy repertuar i doskonalą swoje głosy.

– Znajomi mówią, że jestem pracoholikiem. Kiedy patrzę na nasze tempo pracy w ostatnich tygodniach, nie mogę się z nimi nie zgodzić – żartuje Marcin Obuchowski. – W lipcu chór przygotowywał się do trzech koncertów, na każdym z nich miał zaprezentować odmienny repertuar. Dodam, że w dużej części te utwory to moje autorskie opracowania. Czyli praca dyrygenta Vlodaviensis nie ogranicza się tylko do prób i koncertów – cieszy się Obuchowski. Ostatnio chór włączył się w uroczystości pogrzebowe Edwarda Taraszkiewicza „Jastrzębia”, podczas których wykonał pieśni o charakterze patriotycznym i żołnierskim. – Mieliśmy wystąpić podczas ostatniego dnia Międzynarodowego Poleskiego Lata z Folklorem z pięknymi ludowymi utworami, niestety pogoda spłatała nam figla i nie Vlodaviensis, ale nawałnica okazała się gwiazdą tegorocznego festiwalu – dodaje dyrygent.
Z kolei rozrywkowy repertuar chór zaprezentował w Komarówce Podlaskiej, gdzie wziął udział w pikniku charytatywnym zorganizowanym dla chorego 13-miesięcznego chłopca. Odmienny charakter tych koncertów pokazuje, jak uniwersalnym jest stworzony przez M. Obuchowskiego zespół.
Pomiędzy próbami i koncertami chórzyści znaleźli także czas na przygotowanie urodzinowej niespodzianki dla swojego dyrygenta – tortu, prezentów i pieśni, której nauczyli się sami, w tajemnicy, specjalnie na tę okoliczność. – To był dla mnie bardzo wzruszający moment. Nie spodziewałem się, że chórzyści będą pamiętali. Chwile takie jak ta rekompensują mi włożony w prowadzenie chóru wysiłek. Wynagradzają zmęczenie i to, że nie mam czasu dla siebie. Przypominają też, że przyjaźń i muzyka są najważniejsze – mówi jubilat. (pk)