Alkohol we krwi radnego

Znamy wyniki badań krwi Grzegorza S., radnego gminy Łopiennik Górny. Samorządowiec miał 1,52 promila alkoholu. Policja podejrzewa, że w takim stanie 42-latek rozbił swoje auto. Ten twierdzi, że nie siedział za kierownicą, gdy doszło do kolizji.

Przypomnijmy. 10 lipca tuż po godz. 22.00 w Łopienniku Dolnym Kolonii Seat wbił się w drzewo. – Z naszych ustaleń wynika, że za kierownicą siedział 42-letni mieszkaniec gminy Łopiennik Górny, najprawdopodobniej nietrzeźwy. Pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu, ale wyniki nie są jeszcze znane – opowiadał nam wówczas Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. Śledczy nie ujawnili nazwiska podejrzanego, ale i tak szybko wyszło na jaw, że rozbite auto należy do Grzegorza S., radnego gminy Łopiennik Górny. Po zdarzeniu samorządowiec zaprzeczał jednak, że to on siedział feralnego wieczoru za kierownicą swojego auta.
– Tak, to mój samochód rozbił się na tym drzewie, ale nie mam pojęcia, kto go prowadził, na pewno jednak nie ja – mówił „Nowemu Tygodniowi” radny S. 42-latek zapewniał, że nie ma pojęcia, jak to się stało, że ktoś wziął jego samochód i gdzieś nim pojechał. – Fakt jest jednak taki, że to nie ja siedziałem za kółkiem. Owszem pobrano mi krew do badań na zawartość alkoholu, to mój samochód, więc takie procedury ma policja, takie ma prawo – przekonywał. Tydzień temu policja ujawniła, że zna już wyniki badań krwi radnego. 10 lipca, gdy zawitali do niego funkcjonariusze, miał 1,52 promila alkoholu. Śledczy są przekonani, że to on prowadził wówczas Seata, Grzegorz S. idzie jednak w zaparte. Jan Kuchta, wójt Łopiennika Górnego, zasugerował, że jeżeli radny ma odrobinę honoru to „sam powinien podjąć jakieś kroki w tej sprawie”. (kg)