Alkoholu tu nie było

Mężczyzna, który na początku marca zasłabł pod sklepem w Lacku w gminie Hanna, był trzeźwy. Doznał udaru i gdyby nie pomoc świadków, mógłby już nie żyć. Zmarły w tym samym czasie mieszkaniec tej samej parafii nie był alkoholikiem, a jego śmierć nie miała żadnego związku z alkoholem.

Tak z całą odpowiedzialnością i pewnością twierdzą znajomi i sąsiedzi tych mężczyzn. – To, że ktoś sprawę widział inaczej, spowodowane jest tylko i wyłącznie prywatną urazą. W błąd został też wprowadzony nasz ksiądz proboszcz, który w niedzielę po mszach stwierdził, że osoby te padły ofiarą nadmiernie spożywanego alkoholu, ale dziś już z tego się wycofał i sprawę wyjaśnił. Zarówno sąsiedzi, jak i rodziny tych mężczyzn czują się skrzywdzeni taką opinią.

To byli zwykli, normalni ludzie. Nie twierdzimy, że byli abstynentami, bo zdarzało im się wypić, ale w żadnym razie nie zasłużyli na taki osąd. Nasza wieś jakich wiele – życie towarzyskie toczy się w niej także wokół sklepów, gdzie mieszkańcy nie tylko robią zakupy, ale też spotykają się, rozmawiają, wymieniają poglądy. Nie czujemy się wcale gorsi od innych, bo pijaństwa u nas tyle samo co gdzie indziej, czyli dzisiaj już raczej niewiele. Dlatego prosimy o sprostowanie informacji zawartych w poprzednich artykułach, które uderzają w dobre imię nie tylko tych dwóch mężczyzn, ale też całej naszej społeczności – twierdzą zgodnie Krzysztof Struk i Aleksander Murański.

– Uważamy też, że zakaz sprzedaży alkoholu nie jest dobrym sposobem w walce z alkoholizmem, bo równie dobrze można by zakazać sprzedaży paliwa na stacjach benzynowych, skoro tak wielu ludzi ginie w wypadkach komunikacyjnych. Prosimy redakcję „Nowego Tygodnia”, aby w przyszłości bardziej wnikliwie weryfikowała informacje od osób zastrzegających swoje dane do wiadomości redakcji. Nasza mała społeczność jest już zmęczona tą sprawą i najchętniej zakończylibyśmy już ten temat – dodają obaj panowie. (nm)