Bandyci nie zdążyli sięgnąć po karabin maszynowy

Policjanci z Komendy Miejskiej w Lublinie razem z kolegami z Centralnego Biura Śledczego zadali potężny cios narkotykowym bossom. Jeden z nich, uciekając z żoną przed obławą, staranował radiowóz i przypadkowe auto. Przestępcy byli uzbrojeni. Podczas akcji znaleziono karabin maszynowy z tłumikiem i amunicją. Na szczęście bandyci nie zdążyli użyć broni.


Ostatnia akcja policjantów miała miejsce w piątek. Śledczy z Lublina odkryli w Małopolsce fabrykę narkotyków, która zaopatrywała w towar handlarzy z Lubelszczyzny.

Produkcja mieściła się w mieszkaniu małżeństwa. Kiedy doszło do obławy, para wskoczyła do auta i rzuciła się do ucieczki. Na nic się to zdało. Doszło do stłuczki. Na miejscu została zatrzymana żona podejrzanego, a on sam wpadł jeszcze tego samego dnia. Podczas obławy przechwycono ponad prawie 12 kg amfetaminy i ponad 5 kg marihuany. Czarnorynkowa wartość narkotyków to ponad 3 mln zł.

Podejrzanym w prokuraturze w Lublinie przedstawiono zarzuty. Jedna z osób będzie odpowiadać z kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. – Ten mężczyzna usłyszał również zarzut posiadania bez wymaganego zezwolenia pistoletu maszynowego z tłumikiem, podobnie jak inne 2 osoby – informuje prokuratura.

Obecna akcja to efekt wcześniejszych zatrzymań. Wielki narkogang rozbijany jest na raty, a pierwsze osoby wpadły w styczniu tego roku. Dotychczas policja przejęła już kilkadziesiąt kilogramów narkotyków. – To wygrana bitwa, ale wojna trwa i wydaje się, że nie ma końca. Natychmiast na miejscu likwidowanych grup, powstają nowe – przyznaje jeden ze śledczych. LL