Będą podwyżki, ale i zniżki

Oprócz uchwalonych już wcześniej podwyżek opłat za wywóz śmieci i stawek podatku od nieruchomości świdniczan od nowego roku czeka wzrost opłaty za pobyt dziecka w przedszkolu i jego wyżywienie. Z drugiej strony rodzice będą mogli jednak skorzystać z obniżki za każdy dzień nieobecności dziecka w placówce. W życie wejdzie również niewielka podwyżka podatku rolnego i leśnego.


Świdniccy radni intensywnie pracują. Czwartkowa sesja była drugą w listopadzie, a piątą od początku października. Tą ostatnią rozpoczęli od wprowadzenia zmian budżecie miasta na 2019 rok zwiększając planowane dochody gminy z 198 024 579 zł na 198 796 524 zł, a wydatki z 232 336 901 zł na 233 108 846 zł.

Następnie radni wyrazili zgodę na wydzierżawienie lub wynajem nieruchomości przy ulicach: Krępieckiej 5-7, Srebrnej 1 i 3, Mełgiewskiej 99A, Drewnianej 65, Baczyńskiego, Okulickiego 4D, 4E i 4F, 3 Maja 1-3, Niepodległości 17C, Jarzębinowej 4, Mickiewicza 5.

Będą kolejne podwyżki, ale…

Później radni przystąpili do dyskusji i głosowania uchwał dotyczących opłat ponoszonych przez mieszkańców. Uchwalili podwyżkę dziennej stawki żywieniowej w żłobku z 5,5 do 6,5 zł, podnieśli opłata za wydłużony, ponad 10 godzin, pobyt w żłobku do 10 zł za każdą rozpoczętą godzinę i opłatę za pobyt z 270 do 312 złotych miesięcznie.

– Podwyżka jest podyktowana wzrostem cen żywności i wynika ze zmiany ceny posiłku w przedszkolach. Poprzednia podwyżka stawki za wyżywienie miała miejsce w roku 2011 – uzasadniły podwyżkę opłat za wyżywienie władze miasta. Z drugiej jednak strony rodzice dzieci uczęszczających do żłobka dostali możliwość skorzystania z obniżki w przypadku nieobecności dziecka w placówce. Wysokość zniżki będzie ustalana przez podzielenie opłaty miesięcznej przez liczbę dni roboczych w danym miesiącu i pomnożenie przez liczbę dni nieobecności dziecka w żłobku w danym miesiącu.

Według szacunków ratusza statystyczny rodzic mimo podniesienia opłaty za żłobek dzięki wprowadzeniu zniżki za każdy dzień absencji dziecka skorzysta na zmianach, bo biorąc pod uwagę frekwencję w żłobkach w ostatnich latach do budżetu z tytułu opłat za żłobek w 2020 roku może wpłynąć nawet o 55 tys. zł mniej niż dotychczas.

Pegimek chce więcej

Długą dyskusję wywołał kolejny punkt w porządku obrad – zmiana obowiązującej od 2004 roku uchwały w sprawie zarządzenia poboru opłaty targowej na terenie świdnickich targowisk. Zgodnie z nią inkasent, pobierająca opłatę targową, (została nim spółka Pegimek) zostawiał sobie 30% zebranej opłaty targowej, a resztą odprowadzał do kasy miasta. Teraz Pegimek wystąpił jednak o zmianę tej proporcji i zwiększenie swojego udziału we wpływach z opłaty targowej do 45%. Spółka uzasadniła to faktem, że wpływy, jakie miała ostatnio z tego tytułu, nie pokrywają kosztów wynagrodzenia, jakie spółka płaci pracownikowi zatrudnionemu do poboru opłaty. Ten argument nie przekonało jednak radnych opozycji.

– Nie bardzo rozumiem uzasadnienia ze strony Pegimeku – stwierdził Ireneusz Szutko (ŚWS).

– Chodzi o to, że człowiek, który pobiera opłatę, zarabia więcej, niż Pegimek dostaje od miasta na tego pracownika – pośpieszył z wyjaśnieniem wiceburmistrz Marcin Dmowski.

– To może pracownik dostał nadmierną podwyżkę wynagrodzenia, jeśli spółka teraz nie wyrabia? – nie odpuszczał Szutko, któremu znowu odpowiedział Dmowski. – Przecież wynagrodzenia ogólnie rosną, następuje wzrost płacy minimalnej, i nikt przez lata nie może zarabiać tyle samo. Pegimek też musi podnieść płace, żeby utrzymać pracowników i by ktokolwiek chciał tam pracować – wykładał wiceburmistrz.

– Wynagrodzenie Pegimeku było ustalane procentowo. Jeżeli kwoty wpływów z tytułu poboru opłaty w ciągu ostatnich kilku lat spadały, to automatycznie spadało wynagrodzenie spółki, a koszty rosły, bo to są głównie wynagrodzenia inkasentów. W 2015 roku wpływów z tej opłaty targowej było prawie 146 tys. zł, rok później 140 tys. zł, potem 124 tys. zł, w ubiegłym roku 118,5 tys. zł, a po 10 miesiącach tego roku jest to 95 tys. zł – objaśniał i wyliczał Janusz Dumin, skarbnik miasta.

– Faktem jest, że np. w poniedziałek, wtorek, środę czwartek i piątek, widać bardzo duży spadek osób kupujących i sprzedających na targu. Duża część sprzedaży odbywa się w sobotę. Staraliśmy się, jako komisja sprawdzać rzetelność, jeżeli chodzi o pobieranie opłaty przez inkasenta. Niestety przepisy są takie, ze nie można wejść i sprawdzać, tylko trzeba najpierw zawiadomić, że w danym dniu będzie dokonywana kontrola. To ogólnie śliski temat – mówił Aleksander Suski (KWW Waldemara Jaksona).

– Zgadzam się z radnym Suskim, że nie jest to łatwe. Od momentu, kiedy zostały wprowadzone przez Pegimek dodatkowo, tzw. opłaty za rezerwację miejsca na targowisku, to opłata targowa zaczyna spadać i chodzą słuchy, że trochę osób ma rekompensowane niższą opłatą targową, opłaty za rezerwację. Wiadomo, że z opłaty za rezerwacje miasto nie ma nic, a Pegimek ma z tego cały dochód i w ich interesie jest to, żeby ludzie płacili nie opłatę targową, tylko rezerwacyjną. Czy to nie jest tak, że miasto traci, bo Pegimek zyskuje dodatkowe pieniądze z opłaty rezerwacyjnej? – drążył temat I. Szutko

– Pamiętajmy, że Pegimek jest spółką miejską, więc nie ma tak, że Pegimek zyskuje, a miasto traci. Miasto i spółka mają tożsame interesy, a nie są konkurentem biznesowym – odparł M. Dmowski.

– Myślę, panie radny Szutko, że rezerwacje są dobrym rozwiązaniem, ponieważ są to pewne pieniądze, bo ludzie płacą, czy handlują, czy nie. Przychody z opłat targowych są uzależnione od tego ilu jest faktycznie handlujących. Pierwsze pięć dni tygodnia faktycznie jest martwe, a dopiero w sobotę wszystko się ożywia. Pamiętajmy również o marketach, które odbierają targowiskom klientów i może stąd też bierze się cały spadek i problem? – mówił Janusz Królik, wiceprzewodniczący rady miasta.

– Pegimek to miasto, a miasto to Pegiek to poniekąd prawda, ale dlaczego mamy dawać pieniądze Pegimekowi? Na wcześniejszej sesji rady miasta głosowaliśmy podwyżki podatków, bo budżet się nie dopina, a teraz oddajemy część dochodu miasta Pegimekowi, bo mu mało. Nie zgadzam się z tym – bronił swojego stanowiska Szutko

– To są totalne bzdury, co pan mówi. Przecież z Pegimeku dostajemy dywidendy i wszystkie zyski wracają z powrotem do miasta. To prosta konstrukcja i nie wiem, co tutaj można tłumaczyć – ripostował Dmowski

– Wychodzi na to, że nasze targowisko rok w rok przędzie coraz gorzej, ale inkasent ma mieć coraz lepiej – wtrącił się Mariusz Wilk (ŚWS).

– Zawsze, jakbyśmy mieli zlecać cokolwiek zewnętrznym firmom, np. utrzymywanie dróg, czym zajmuje się Pegimek, to będziemy do tego dopłacać, a tak robimy „po kosztach”, bo własną spółką. Oczywiście można z tego zrezygnować, tyle, że będzie to wtedy niegospodarne – przekonywał wiceburmistrz Dmowski.

– Może najpierw to dobrze przeanalizujmy i przyjrzyjmy się temu wszystkiemu i przełóżmy tę uchwałę na kolejną sesję? To, że ktoś chce, nie znaczy, że ma to na pewno dostać. Bądź co bądź są to pieniądze miejskie, więc uważam, że trzeba się nad tym bardziej pochylić. Nie mówię, żeby odrzucić tę uchwałę, tylko sprawdzić, czy faktycznie jest to uzasadnione – podsumowywał Szutko.

Wniosek radnego, by głosowanie przełożyć na kolejną sesję, został jednak odrzucony, a uchwał przyjęta. Radny Szutko wstrzymał się od głosu.

Debata nad lotniskiem

Następnie radni pochylili się nad sytuacją Portu Lotniczego Lublin. Choć w spółce miasto Świdnik ma szczątkowe udziały, to jak najlepsze funkcjonowanie lotniska w Świdniku jest w żywotnym interesie miasta. A sytuacja finansowa PLL i liczba odprawianych pasażerów nie napawają optymizmem. Świdniccy radni chcieliby pomóc w znalezieniu jakiegoś rozwiązania. Na sesji nie było jednak żadnego przedstawiciela lotniska, więc radni mogli wymienić się uwagami tylko między sobą.

– Punkt ten był omawiamy przez naszą komisję z udziałem prezesa lotniska, ale wówczas nie wzbogaciliśmy się o żadne rewelacyjne wiadomości. Prezes opowiedział nam o ograniczeniach, a nam chodziło o perspektywy rozwoju. Wszystkie decyzje są podejmowane w firmach przewozowych, a te z kolei liczą pieniądze i od liczby pasażerów uzależniają liczby lotów. Port generuje straty na ok. 30 mln zł rocznie, z tym, że połowa tej sumy to są spłaty obligacji, a więc straty są o ok. połowę mniejsze. Podobno przewoźnicy, którzy latają również do Świdnika, zamawiają jednak dodatkowe samoloty i stąd jest nadzieja, że również do nas lotów będzie więcej i w przyszłym roku pojawią się, co najmniej trzy nowe kierunki. Ale jest zagrożenie, że zaszkodzi nam lotnisko w Radomiu, które jest rozbudowywane – rozpoczął dyskusję Kazimierz Bachanek (Klub Radnych Burmistrza Waldemara Jaksona), który jest przewodniczącym komisji strategii i rozwoju.

– Gdyby dziś na sesji był obecny prezes lotniska, to pewnie zadalibyśmy mu trochę pytań, bo niewiele dowiedzieliśmy się o samych planach portu. Naszemu lotnisku chyba trochę brakuje atutów, np. nie ma serwisowania samolotów, które, tutaj przylatując, w razie usterki nie mogą skorzystać z pomocy, bo nie ma odpowiedniego hangaru. Choć uważam, że wprowadzenie częstszych lotów do Warszawy było strzałem w dziesiątkę, tylko szkoda, że wprowadzono je dopiero niedawno, bo jak wiemy, cały czas trwa remont linii kolejowej na tej trasie i jazda pociągiem jest wydłużona o ok. godzinę. Dlatego samolot jest dobrą alternatywą dla podróżnych – stwierdził J. Królik.

– Panie Kazimierzu, czy na komisji była mowa o usłudze cargo – pytał radnego Bachanka Robert Syryjczyk (KO) i dostał odpowiedź, że pytano prezesa o to, ale ten nie rozwinął tematu.

– Żałuję, że osobiście dziś nie mamy okazji zadać pytań prezesowi. Podobnie jak radny Syryjczyk uważam, że jest potrzebna rozbudowa portu o terminal cargo. Najlepszym tego przykładem jest Rzeszów, który tak naprawdę cały swój rozwój gospodarczy oparł na swoim lotnisku, gdzie największym beneficjentem zysków jest właśnie terminal cargo i operacje na nim wykonywane. Dlatego mam nadzieję, że w przyszłości i u nas się to pojawi – mówił Marcin Magier (KWW W. Jaksona).

– Jeżeli chodzi o perspektywę otwarcia usługi cargo, to nie jest to decyzja tylko samego portu. Musi być jeszcze przewoźnik, operator, który będzie tym zainteresowany. Ponadto zależy to także od możliwości samorządu województwa lubelskiego w kwestiach dofinansowania – mówił Mirosław Tarkowski (KWW W. Jaksona).

– Myślę, że szerzej i dłużej możemy o tym podyskutować gdy uda nam się spotkać z prezesem lotniska. Do tematu powrócimy – zakończył dyskusję Włodzimierz Radek, przewodniczący rady miasta.

Wrośnie podatek rolny i leśny

W punkcie „sprawy różne” radni przyjęli dwa stanowiska: pierwsze w sprawie podatku rolnego, a drugie w sprawie podatku leśnego. Ten pierwszy (przez to, że średnia cena skupu żyta, podawana przez GUS, będącą podstawą jego naliczania, wzrosła do 58,46 zł za 1dt), będzie w przyszłym roku wyższy o 7,54% i wyniesie 146,15 zł za ha przeliczeniowy dla gruntów rolnych powyżej 1 ha i 293,30 zł za ha dla gruntów rolnych poniżej 1 ha. Rada co prawda mogła uchwalić niższą przeliczeniową cenę skupu żyta, a tym samym obniżyć wzrost stawek podatków lub utrzymać je na ubiegłorocznym poziomie, ale w przyjętym stanowisku zdecydowała, że będzie obowiązywać cena skupu ustalona przez GUS, bo podwyżka nie jest znaczna, a na terenie Świdnika jest tylko ok. 200 gospodarstw rolnych. Podobnie zdecydowano w sprawie podatku leśnego (obliczanego na podstawie podanej przez GUS średniej ceny sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe), który w Świdniku wzrośnie o 1,17% do stawki 42,7328 zł od hektara lasu. Oba stanowiska zostały przyjęte 20 głosami „za” przy jednym wstrzymującym się radnego Syryjczyka.

Gawrony jak bumerang

Radni zgłosili też kilka wniosków i zapytań, w tym w powracającej jak bumerang sprawie wypłoszenia z miasta gawronów.

– Z projektu budżetu na 2020 rok wynika, że znajdą się w nim środki na zatrudnienie sokolnika i przepłoszenie w ten sposób gawronów. Może w ramach oszczędności, które pojawiają się, co miesiąc, nie czekajmy do przyszłego roku, tylko zatrudnijmy sokolnika już teraz – zaproponował Andrzej Krupa (KWW W. Jaksona), wiceprzewodniczący rady miasta, ale wniosek pozostał bez odpowiedzi.

Inni radni poruszyli temat ulicznego oświetlenia.

– Podobno powstanie projekt wymiany latarni ulicznych w naszym mieście. W związku z tym czy jest możliwość, żeby ujęto w nim wymianę albo montaż już teraz lamp przy ul. Niepodległości oraz doświetlenie przejścia dla pieszych m.in. przy skrzyżowaniu ul. 3 Maja z Niepodległości w okolicach bloków? – zawnioskował wiceprzewodniczący rady Roman Kozak, któremu wiceburmistrz Marcin Dmowski odpowiedział, że problem jest mu znany i faktycznie można podjąć jakieś działania.

– Skoro jesteśmy już przy oświetleniu, to sugeruję, żeby zrobić przegląd oświetlenia w okolicy placu Konstytucji 3 Maja, ponieważ tam ciągle jest zbity jakiś klosz i mrugające lampy. Byłoby super, gdyby udało się to wszystko przejrzeć, sprawdzić i naprawić, tak by spełniało swoją rolę – dodawał M. Tarkowski.

Z kolei Waldemar Białowąs (KO) pytał, czy w przyszłym roku zostanie zrealizowana budowa ul. Wiejskiej, bo w projekcie budżetu są zapisane pieniędzy tylko na projekt, a nie samą budowę. Wiceburmistrz Dmowski odpowiedział mu, że wszystko jest zaplanowane tak, by zrobić jak najwięcej, nawet gdy czegoś nie ma teraz w projekcie. – Są spore szanse, że na bieżąco w ciągu roku będą wprowadzone kolejne inwestycje, bo co chwilę pojawiają się oszczędności na inwestycjach i możliwości zdobywania środków zewnętrznych – deklarował wiceburmistrz. JN