Będę ci k… robił jak więźniowi

To, że bił i gwałcił żonę, to mało powiedziane. On ją katował. Kazał jej siedzieć przy nodze jak psu, bo on jest jej panem. „Jesteś wiadrem i będziesz stukana jak wiadro” – mówił, patrząc na nią z obrzydzeniem. Kilkuletnia córeczka pytała, dlaczego tatuś zrywa z mamusi majtki i wkłada jej coś do ust, a on powtarzał, że jak mamusia umrze, to przyprowadzi nową. Sąd skazał byłego funkcjonariusza służby więziennej na 2,5 roku pozbawienia wolności, a sprawę jego ojca (emerytowanego funkcjonariusza SW) – oskarżonego o nielegalne posiadanie amunicji – umorzył. Prokuratura szykuje apelację.

Ciąg dalszy tragicznej farsy. Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że sprawa mł. chor. Bartłomieja K. (36 lat), byłego już funkcjonariusza służby więziennej, przeciąga się, bo – jak tłumaczyła rzecznik sądu okręgowego – były problemy ze stawiennictwem biegłej na rozprawy. W końcu udało się zamknąć przewód i 13 grudnia Sąd Rejonowy w Chełmie wydał wyrok. Po latach, kiedy to oskarżony o gwałty i wyjątkowo brutalne znęcanie się nad żoną zwyrodnialec od dawna chodził po ulicach i śmiał się w oczy ludziom, że jest nietykalny (został wypuszczony z aresztu i, jak się też okazało, sąd odszedł od poręczenia majątkowego z uwagi na „pogorszoną sytuacje materialną” Bartłomieja K. po stracie pracy w zakładzie karnym!), sąd wymierzył sprawiedliwość. Tak skandalicznie niską, że aż trudno w to uwierzyć.

Para pobrała się w 2009 r. Rok później, latem, przyszła na świat ich córeczka i wtedy rozpoczął się dramat kobiety. Funkcjonariusz stosował na żonie chwyty transportowe, zakładał jej dźwignię, podnosił za szyję, skakał po ciele, bił skórzanym paskiem, a nawet szczebelkiem od dziecięcego łóżeczka po głowie, wyrywał włosy, dusił, bił po piersiach, gdy karmiła. Maskowała siniaki pod makijażem i obszernymi ubraniami, bo mąż-oprawca miał radiostację i nasłuchiwał policjantów – groził jej nożem, że będzie wiedział, gdy kobieta zgłosi znęcanie i przejedzie ją samochodem.

„Będę ci, ku**o, robił jak więźniowi. Wiesz, jak się robi w więzieniu? Jeden po drugim ci będę paznokieć ściągał” – odgrażał się. – „Masz tu siedzieć koło mnie jak pies”, „Musisz być dobrą matką i kur** w łóżku” – żądał i gwałcił ją analnie, waginalnie, oralnie. Gdy nie dała sobie włożyć w odbyt butelki po piwie, okrutnie ją pobił. Innym razem, gdy po kąpieli wychodziła z łazienki, chwycił ją i wcisnął jej w odbyt ostry brelok w kształcie łuski od naboju. Krwawiła i płakała, a on tylko stwierdził: „Przecież ty lubisz ból, na to zasłużyłaś”. Jej łzy prowokowały go jedynie do dalszej agresji. Wyliczał pieniądze na jedzenie, ograniczał dostęp do wody i prądu. Twierdził, że się jej brzydzi, przykuwał kajdankami. Odgrażał się, że ma wszystko wytrzymać i nie krzyczeć, by sąsiedzi nic nie słyszeli. Gdy po 4 latach życia w piekle wreszcie uciekła z dzieckiem do swojej matki, wypisywał do niej, że postara się zmienić i prosi o jeszcze jedną szansę, a potem groził teściowej.

Policjanci przeszukali mieszkanie K., a następnie mieszkanie jego ojca – emerytowanego funkcjonariusza służby więziennej. Juniora prokurator oskarżył o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, gwałty i groźby, a seniora, Stanisława K., o nielegalne posiadanie amunicji. Powołani do sprawy biegli doszukali się u Bartłomieja K. cech sadyzmu seksualnego i raptofilii (osiąganie rozkoszy jedynie przez nawykowe gwałty). Zwyrodnialec zaprzeczał wszystkiemu i twierdził, że to żona odurzała go lekami, które dosypywała mu do kawy, i zabraniała kontaktów z rodzicami.

Teraz sąd umorzył warunkowo postępowanie przeciwko Stanisławowi K. na okres próby (2 lata). Emerytowany klawisz ma też zapłacić 1000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Gwałciciel i sadysta został skazany na raptem 2,5 roku więzienia. Ma też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i musi jej zapłacić 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Prokuratura, która żądała wyższego wymiaru kary dla dewianta i sadysty, już wystąpiła o uzasadnienie wyroku i zapowiada apelację. (pc)