Benefis Marcina Wrońskiego

„Pogrom w przyszły wtorek”, „Morderstwo pod cenzurą”, „Kino Venus” – to tylko niektóre z książek Marcina Wrońskiego, który 5 stycznia w Centrum Kultury w Lublinie świętował 25-lecie swojej twórczości. Nie zabrakło muzyki, niespodzianek i gości, którzy uświetnili benefis swoją obecnością.


Największy rozgłos lubelskiemu pisarzowi przyniósł cykl powieści o komisarzu Zydze Maciejewskim. Retrokryminały z Lublinem w tle przyniosły mu sporą sławę. W 1992 roku autor zadebiutował zbiorem opowiadań „Udo Pani Nocy”. Autor dzięki swojemu talentowi przez ćwierć wieku zdążył stworzyć własna markę i w ciekawy sposób wypromować miasto.
– To coś więcej niż urodziny – 25 lat od debiutu to całkiem sporo. Oczywiście, że ważne, bo 25 lat wytrwałości, w tym 15 chudych, 10 tłuściejszych, ale chyba mało kto ma w życiu tyle szczęścia żeby szybko zrealizować swoje najskrytsze marzenia o tym, aby być samemu sobie szefem, żeby mieć pieniądze ze swojej pasji – twierdzi Marcin Wroński.
Ciekawostką jest to, ze wierszowany scenariusz benefisu napisał miejski radny Marcin Nowak (Wspólny Lublin), który posiada dar pisania humorystycznych scenek. Wierszowany utwór stworzony przez niego specjalnie na tę okazję dodał uroczystości wyjątkowego charakteru. Za jego reżyserię odpowiadał Łukasz Witt-Michałowski. Nie zabrakło też występów muzycznych i krótkich form teatralnych w wykonaniu członków grupy improwizacyjnej Poławiacze Pereł. Wszystkie występy były utrzymane w klimacie przedwojennego Lublina.
– Wielką przyjemnością jest to, że tylu moich przyjaciół postanowiło to 25-lecie uhonorować, bo przecież to nie ja sobie organizowałem ten benefis, ale na jego pomysł wpadł znany reżyser Łukasz Witt-Michałowski, znany chociażby z adaptacji „Pogromu w przyszły wtorek – mówi Marcin Wroński.
Benefis był jednocześnie pożegnaniem z najsłynniejszym cyklem kryminałów z komisarzem Maciejewskim. Pisarz ma już plany odnośnie nowych powieści, nowych tematów i spraw. Wydarzenie przyciągnęło wielu pasjonatów kryminału. Sala Widowiskowa Centrum Kultury była wypełniona po brzegi, a emocji przez cały wieczór nie brakowało.
Joanna Niećko