Bezpańskie kamienice

Kolejowa 44, Lubelska 10, Lubelska 35, Lubelska 56, Młodowskiej 16, Młodowskiej 18, Narutowicza 14, Pocztowa 48, Sienkiewicza 19, Św. Mikołaja 12, Trubakowska 21, Konopnickiej 10, Lubelska 25A. Pod tymi adresami znajdują się w Chełmie budynki bez właścicieli.

Najczęściej chodzi tu o budynki stanowiące tzw. mienie pożydowskie.
– Zgodnie z dokumentami stanowią własność prywatną, a ich właściciele nie zostali ujawnieni, bądź też nie jest znane ich miejsce pobytu – wyjaśnia Józef Kendzierawski, dyrektor wydziału infrastruktury komunalnej w chełmskim magistracie. – Część z nich to obiekty wyłączone z użytkowania lub nawet częściowo zawalone. A w części znajdują się mieszkania, które były objęte szczególnym trybem najmu kilkadziesiąt lat temu na mocy ówczesnych przepisów o zasiedleniu – dodaje dyrektor. Łącznie znajduje się w nich blisko sto mieszkań, w większości zamieszkałych.
Jak w praktyce wyglądało zasiedlanie? Pożoga wojny sprawiła, że niektórzy z właścicieli budynków zginęli, inni rozjechali się po świecie. A ponieważ po wojnie brakowało lokali mieszkalnych, wiele kamienic zostało objętych przymusowym zasiedleniem i zarząd nad nimi przejęło miasto. I zarządza nimi do dziś.
Oprócz nieruchomości, których właściciele są nieznani, są i takie, których właściciele są znani, ale nie przejęli oni od miasta zarządu nad swoimi nieruchomościami. To Obłońska 26, Mickiewicza 26A, Narutowicza 9, Podwalna 6, Sienkiewicza 11, Zacisze 7, Siedlecka 3, Malinowa 7, Kopernika 23 oraz Kopernika 23a.
Cały szkopuł w tym, że miasto nie chce pchać pieniędzy w „cudze”. Zarząd nad nieruchomościami wiele lat temu został przekazany miejskiej spółce – Przedsiębiorstwu Usług Mieszkaniowych. Jej prezes, Marian Tywoniuk, nie kryje, że są one przysłowiową kulą u nogi spółki.
– Utrzymujemy je w takim stanie, że da się w nich mieszkać. Wykonujemy bieżące remonty, kiedy coś się dzieje. Ale ponieważ mają innego właściciela, nie przeprowadzamy gruntownych remontów. Robimy tylko tyle, by ich stan nie pogarszał się – mówi. – Chociaż nawet na pokrycie tego typu kosztów nie wystarcza nam pieniędzy z czynszu, jaki wpłacają mieszkańcy. Średni czynsz wynosi 2,67 zł za mkw, a jeśli są to mieszkania socjalne to jeszcze mniej – 0,76 zł za mkw. – wylicza.
Do czego to prowadzi? Budynki bez właściciela, troszczącego się o ich stan, pozostawione na pastwę losu, latami gruntownie nieremontowane popadają w ruinę.
– Miasto podejmuje próby komunalizacji niektórych budynków, lecz z uwagi na obowiązujące przepisy, są to sprawy bardzo skomplikowane, trwające długo, a sądy nie zawsze pozytywnie rozpatrują wnioski miasta – mówi J. Kendzierawski. Dodaje, że to problem, który dotyczy bardzo wielu polskich miast. Stąd jego zdaniem potrzeba tu zmian ustawowych.
– Prywatne budynki o nieuregulowanym stanie prawnym znajdują się w wielu miastach w kraju. Mamy nadzieję, że kwestia ta zostanie uregulowana ustawowo, aby samorządy mogły w pełni gospodarować takimi obiektami, swobodnie zarządzać i dokonywać w nich niezbędnych, kompleksowych remontów. Do tego czasu miasta mają bardzo ograniczone możliwości, a w ewentualnie toczących się postępowaniach sądowych samorząd często nawet nie jest brany pod uwagę jako strona.
Urzędnicy podkreślają, że inne kraje uporały się ze zwrotem mienia. Ustalono, że jeśli do tego a tego czasu nie znajdzie się właściciel, budynek przejmuje miasto i ono o niego dba. A u nas wciąż nie wprowadzono takich rozwiązań. (mg)