Biegli: to nie była zbrodnia

Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie zakończyła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci kobiety, której kości znaleziono na polu. Biegli orzekli, że mieszanka gminy Wojsławice zmarła bez udziału postronnych.

Nieraz znikała. Jak mówią ludzie, prowadziła wędrowny tryb życia, dlatego gdy na przełomie wiosny i lata Elżbieta zniknęła na dobre, nikt nie zgłosił się na policję. Wszyscy sądzili, że na dobre wyprowadziła się z wioski. Tym bardziej, że jej dom podobno coraz bardziej popadał w ruinę.

Kilka miesięcy później, na początku października, w trakcie prac na polu rolnik spod Wojsławic wykopał ludzką czaszkę. Zaraz potem w Ostrowie zaroiło się od policjantów, którzy zabezpieczyli teren wokół znaleziska i rozpoczęli poszukiwania. Natknęli się na fragmenty kości i odzieży.

Specjaliści z zakładu medycyny sądowej przeprowadzili badania genetyczne i ustalili, że zmarłą była kobieta w wieku około 30 lat, mająca około 155 cm wzrostu, a zgon nastąpił od kilku do kilkunastu miesięcy wcześniej. Jednocześnie mundurowi rozpytali mieszkańców gminy i ustalili, że Elżbieta T. nosiła właśnie takie ubrania, jakich fragmenty znaleziono w Ostrowie. DNA z kości porównane z profilami krewnych kobiety wykazało zgodność. Pozostało pytanie, w jaki sposób zmarła zaginiona mieszkanka gminy? Czy pod Wojsławicami doszło do zbrodni?

Nie było dowodów na to, że ktokolwiek groził Elżbiecie T., a druga opinia specjalistów z medycyny sądowej jednoznacznie wykluczyła udział osób trzecich w śmierci kobiety. Biegli nie stwierdzili urazów mechanicznych, które doprowadziłyby do złamań kości, ani też żadnych zmian pourazowych, które powstałyby za życia denatki. Śledztwo w sprawie nieumyślnego zabójstwa kobiety, której kości znaleziono na polu w Ostrowie, zostało umorzone wobec niepopełnienia danego czynu. (pc)