Brawurowy lot do wolności

Kadr z filmu „Lot do wolności”: Andrzej Draczewski, zatrzymany przez Amerykanów chwilę po wylądowaniu na lotnisku Tempelhof. Z tyłu, na rękach, jego syn Jacek

W zeszłym tygodniu telewizyjna „Jedynka” pokazała film dokumentalny „Lot do wolności” o czwórce młodych lublinian i świdniczan, którzy w czasach stanu wojennego, chcąc zrealizować swoje marzenia o życiu w wolnym kraju, uciekli samolotem do Berlina Zachodniego.


– „Lot do wolności” to film dokumentalny, którego premiera odbyła się 6 listopada, czyli w 30. rocznicę upadku muru berlińskiego. Warto również zaznaczyć, że dzięki wsparciu finansowemu miasta Świdnik w 2018 roku przystąpiono do realizacji filmu fabularnego zatytułowanego „Tajemnicza ucieczka na Tempelhof” – mówi Włodzimierz Radek, przewodniczący Rady Miasta Świdnik.

„Lot do wolności” w reżyserii lublinianina Grzegorza Linkowskiego według scenariusza byłego redaktora „Dziennika Wschodniego”, Krzysztofa Załuskiego, to dokument o brawurowej i mało znanej ucieczce czwórki młodych Polaków za „żelazną kurtynę” . 25 października 1983 roku o 12.05 mały, radziecki samolot Jak-12A wystartował z Leszna z dwoma pilotami na pokładzie, zgłaszając planowany powrót do Świdnika na godzinę 14.50. Zaraz po stracie maszyna zmieniła jednak kierunek. Wylądował na polu obok miejscowości Bodzewo, ok. 40 km. na wschód od Leszna, skąd zabrała na pokład trzy osoby. Byli to: Krzysztof Leszczyński – szybownik aeroklubu lubelskiego oraz Andrzej Draczewski z aeroklubu w Świdniku wraz z czteroletnim synem Jackiem, którego ojciec zabrał bez wiedzy matki. Pilotem był 26-letni Leszek Piłat – lubelski student i najmłodszy z 16 lotników, którzy uciekli z PRL-u.

Po starcie samolotu skierowali się w stronę zachodniej granicy Polski. Lecąc nisko nad ziemią, by uniknąć namierzenia przez radar, o godz. 14.30 przekroczyli granicę, a niespełna godzinę później wylądowali na wojskowym, wykorzystywanym przez armię USA, lotnisku Tempelhof w Berlinie Zachodnim. Ryzykowali życiem, bo mogli zostać zestrzeleni, a przynajmniej wieloletnim więzieniem, gdyby zostali zatrzymani albo odesłani do Polski. Do tego jednak nie doszło.

Film dzięki fabularyzowanym scenom i animacjom rekonstruuje wydarzenia pełne zaskakujących zwrotów akcji i odkrywa tajemnice bohaterów, ich pasje i wybory, które oderwały ich od rodzin, kraju i życia w PRL-u. Pojawiły się również unikalne zdjęcia z lądowania i aresztowania uciekinierów przez amerykańskich żołnierzy, którzy przez megafon kazali położyć im się na ziemi, skuli kajdankami i zawieźli na przesłuchanie. Po upewnieniu się, że nie są to terroryści, pochwalili pilota za umiejętności. JN