Bronią dyrektora ZSCKR

Po tym, jak napisaliśmy, że jedną z nauczycielek Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Siennicy Różanej po rozmowie z dyrektorem placówki zabrała karetka, inny pedagodzy stanęli w obronie swojego przełożonego.

Tydzień temu napisaliśmy o zdarzeniu, do jakiego doszło w ZSCKR w Siennicy Różanej. Po rozmowie dyscyplinującej z dyrektorem Jackiem Jagiełłą jedna z nauczycielek źle się poczuła, zemdlała i na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Pani pedagog poszła na zwolnienie lekarskie, a po gminie rozeszła się wieść o tym, że Jagiełło mobbinguje pracowników. W efekcie w jego obronie stanęła zdecydowana większość rady pedagogicznej. – Opis wydarzeń zawarty w artykule mija się z prawdą, z czego wnioskuję, że redakcja została wprowadzona w błąd – napisała do nas Anna Kowalik, wicedyrektor ZSCKR w Siennicy Różanej. – Dyrektor Jacek Jagiełło cieszy się uznaniem i szacunkiem uczniów, ich rodziców, nauczycieli i pracowników, których traktuje zawsze podmiotowo. Od dłuższego czasu ktoś celowo stara się mu zaszkodzić, a tym samym zniszczyć pozytywny wizerunek szkoły wypracowany przez kilka ostatnich lat. Radzie Pedagogicznej i pracownikom znane są te fakty, dlatego w dniu 12 listopada nauczyciele i pracownicy spontanicznie spotkali się w szkole zaraz po incydencie z pracownicą i po ataku na dom dyrektora. Został sporządzony list otwarty, w którym wszyscy podpisani wyrażają swoje oburzenie bezpodstawnymi oskarżeniami, manipulacjami i agresją skierowaną w stronę pana Jacka Jagiełły – dodała. Pod listem podpisało się kilkudziesięciu nauczycieli. Piszą oni m.in., że w szkole nie zetknęli się z żadnym mobbingiem. „Według naszej wiedzy zachowania tego typu nie leżą w naturze pana Jacka Jagiełły. Większość z nas pracuje z nim od lat, a niektórzy od czasu gdy został tu zatrudniony na stanowisko nauczyciela. Jesteśmy zbulwersowani wysuwanymi wobec niego oskarżeniami i zaskoczeni agresją, z jaką się spotyka” – czytamy w piśmie. I dalej: „Stanowimy zespół ludzi o różnych specjalnościach, odmiennych charakterach, zróżnicowanych poglądach. To co nas skłania do współpracy i odsuwa na bok wszystkie różnice to szkoła, na której nam zależy, a w niej uczniowie oddani pod naszą opiekę. To przede wszystkim o nich myślimy w kontekście dyskredytowania osoby dyrektora. Ci młodzi ludzie mają prawo do niczym niezakłóconej nauki w przyjaznej i spokojnej atmosferze (…). Nie zgadzamy się na żadne agresywne zachowania. W tym również i na te, na które narażony jest dyrektor naszej szkoły” – przekonują pracownicy ZSCKR. (kg)