Bunt doręczycieli

„Zapomniani przez zarząd, zdradzeni przez związki zawodowe”, „Godne, a nie głodne płace” – z takimi hasłami pikietowali w czwartkowe popołudnie przed urzędem przy ulicy Pocztowej listonosze z całego Lublina. Akcji oficjalnie nie poparł żaden z pocztowych związków zawodowych.
Manifestacja pod Urzędem Pocztowym nr 2 miała podobny charakter do tej z grudnia minionego roku. Przy dworcu PKP pikietowało kilkudziesięciu doręczycieli z lubelskich placówek. Pracownikom „eksploatacji” od lat nie podoba się polityka pracownicza prowadzona przez zarząd Poczty Polskiej, jednego z większych pracodawców w Polsce. – Nic się nie zmieniło. Pracy przybywa, a związki zawodowe, niczym biura polityczne, przyznają sobie sowite premie. Nie reagują na hasła wyrównania płac na tych samych stanowiskach – mówi nam listonosz z 11-letnim stażem pracy. Dodaje, że jego zarobki „na czysto” to około 1600 złotych. – Poczta to my! Nasze pieniądze są źle wydawane. Czy pracujemy mało wydajnie? – pyta pan Marek, a wokół odzywa się chóralne „Nie!”.
– Zebraliśmy się we wspólnym celu. Chcemy podwyżki 1000 złotych brutto. Czekamy od 9 lat na wzrost wynagrodzeń – te dzisiejsze uwłaczają godności pracownika – zaznacza Piotr Skrzypczak z UP przy ul. Koryznowej. Jego staż to 19 lat roznoszenia przesyłek w terenie, ale w grupie są jeszcze starsi stażem. – Taka sytuacja trwa od lat. Dekadę temu moja pensja była bliska średniej krajowej, dziś jest bliska minimalnej. Bywało, że dorzucano nam pracy w handlu, w ubezpieczeniach. Po wycofaniu się InPostu z dostawy listów (latem minionego roku firma wycofała się z tego segmentu przesyłek, zostawiając Poczcie monopol) przybyło nam pracy, ale pensje stoją na marnym poziomie – mówi pan Waldemar z 25-letnim stażem w oddziałach na Starym Mieście i Czechowie.
Pikiety odbyły się równocześnie w innych miastach Polski. Zarząd zareagował momentalnie. –  Nie ma między nami różnicy zdań, że pensje na Poczcie muszą wzrosnąć, a zatrudnienie w wybranych rejonach powinno się zwiększyć. Skończyliśmy z polityką cięcia kosztów osobowych i redukcji personelu. Wdrażamy strategię rozwoju, która przyniesie większe zyski i poprawę sytuacji pracowników. To jeden z kluczowych elementów nowej strategii Poczty Polskiej, przyjętej 23 lutego 2017 r. przez radę nadzorczą firmy – mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej. Centrala z niepokojem patrzy na masowe wystąpienia pocztowców. – Chcemy wspólnie działać na rzecz rozwoju Poczty, przywrócenia prestiżu zawodu pocztowca oraz wzrostu wynagrodzeń i poprawy warunków pracy – dodaje Baranowski.

Do 10 marca pracownicy Poczty, zarabiający na pełnym etacie do 4 tysięcy złotych, dostali po 358 zł podwyżki. Ci, zarabiający więcej – 177 zł. Nowy projekt regulaminu zakłada również atrakcyjne premie, niedostępne dla działu eksploatacji przed rokiem. Kwartalne prowizje mają wynieść do 800 złotych jeszcze w tej połowie roku.
Pocztowcy karmieni obietnicami czekają. Nie wykluczają wyjazdu z pracownikami z innych rejonów województwa na ogólnopolski strajk do Warszawy. BCH