Burdelmamy poddały się karze

Dwie panie w wieku 31 i 40 lat są oskarżone o sutenerstwo. Właścicielki chełmskich agencji towarzyskich pozostają na wolności i czekają, aż sąd podejmie decyzję, czy zgadza się na zaproponowaną przez nie karę.

Ze względu na charakter sprawy oraz fakt, że oskarżone nie trafiły do aresztu, a przebywają w swoich domach, pod dozorem policji, śledczy nie ujawniają nawet ich inicjałów czy nazw gmin, z których pochodzą. Wiadomo jedynie, że zarówno 31-latka, jak i jej o 9 lat starsza koleżanka, mieszkają na terenie powiatu chełmskiego.

Jakiś czas temu panie zgadały się z 39-letnim znajomym z Zamościa. We trójkę postanowili poprowadzić biznes oparty na najstarszym zawodzie świata. On zajął się prostytucją w swoim mieście, a one wynajęły mieszkania w Chełmie „pod usługi”. Zamojscy śledczy mówią, że od listopada 2017 do lutego 2019 roku na naszym podwórku działało kilka domów uciech pod nadzorem dwóch burdelmam. Po rozbiciu przybytków płatnej miłości cała trójka została zatrzymana pod zarzutem sutenerstwa. Ustalono, że dzięki agencjom w Chełmie i Zamościu kobiety i ich kolega zarobili blisko 100 tys. zł.

Przesłuchane w charakterze podejrzanych o czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby przyznały się do stawianych im zarzutów i złożyły obszerne wyjaśnienia. Dzięki współpracy z prokuraturą, chęci dobrowolnego poddania się karze i wpłaceniu sporej kwoty w ramach poręczenia majątkowego, burdelmamy uniknęły aresztu tymczasowego – wróciły do domów pod Chełmem i w wyznaczone dni muszą się zgłaszać do policji, poza tym żyją normalnie i czekają na decyzję sądu. Jaką zaproponowały dla siebie karę za prowadzenie agencji towarzyskich? Tego śledczy nie ujawniają przed ogłoszeniem decyzji Sądu Rejonowego w Zamościu. Zgodnie z Kodeksem karnym paniom groziło im od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. (pc)